Oficjalnie: Cerci zawodnikiem Chievo Verona!

0
88

Alessandro Cerci został zaprezentowany jako zawodnik Hellas Verona. Z włoskim klubem związał się roczną umową.

29-latek był ostatnio graczem Atletico Madryt, lecz przygoda w stolicy Hiszpanii kompletnie mu nie wyszła. Pod wodzą Diego Simeone rozegrał zaledwie 11 spotkań. Jego dorobek dla Rojiblancos jest jeszcze uboższy – po jednej bramce i asyście. Nic więc dziwnego, że został  dwukrotnie wypożyczany – pierw do Milanu, a następnie Genoi. Tam szło mu nieco lepiej, łącznie wystąpił w 44 meczach, jedenastokrotnie wpisując się do protokołu meczowego – 5 bramek, 6 asyst. Szału nie ma. 

Dla Cerciego to już dziewiąty (!) zespół na Półwyspie Apenińskim. Najlepiej może wspominać pobyt w Turynie, gdzie dla Torino zdobył 21 goli i 23 asysty, czym zapracował sobie na transfer do Madrytu. Później było już tylko gorzej, Włoch pogrążył się w marazmie i stale notuje regres.

Sympatycy Gialloblu mogą być w pełni zadowoleni z poczynań Hellasu na rynku transferowym. Werończycy sprowadzili w swoje szeregi Bruno Zuculiniego z Manchesteru City oraz wypożyczyli z Udinese Thomasa Heurtauxa. Do zespołu ze Stadio Marcantonio Bentegodi dołączył także Antonio Cassano, który ostatnie pół roku spędził na bezrobociu, po tym jak rozwiązał kontrakt z Sampdorią. Co prawda forma już nie ta jak sprzed laty, ale nadal jest gwarancją kilku bramek w sezonie (któż jak nie on, skoro bramkarzy w Italii pokonywał aż 112 razy!).

Hellas to beniaminek Serie A, z której spadł rok temu. Awans do najwyższej klasy rozgrywkowej zapewnili sobie względnie szybko, na kilka kolejek przed końcem byli już pewni promocji. Przy obecnych wzmocnieniach, a trzeba przecież pamiętać, że całkiem niedawno zostało otwarte okienko transferowe i należy spodziewać się kilku transakcji, klub z Werony utrzymania nie może być pewny, ale z pewnością wypracuje sobie przewagę nad innymi zespołami jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. 

 

źródło: Goal

fot. Sky Sport

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here