Atalanta zanotowała fatalne spotkanie na Parc des Princes. Dostali solidną lekcję futbolu od obrońców tytułu przegrywając 0:4. Nie mieli argumentów do nawiązania walki, potwierdza to w wywiadzie trener Ivan Jurić.
Należy powiedzieć wprost, ten wynik to najmniejszy wymiar kary jaki włosi mogli otrzymać. Według kibiców nikt nie zdziwiłby się jakby stracili jeszcze trzy bramki więcej. W jednej sytuacji Barcola fatalnie wykonał karnego w innych zabrakło PSG szczęścia lub Carnesecchi kapitalnie bronił. Atalanta została kompletnie zdominowana przez paryżan, którzy udanie rozpoczęli kolejne rozgrywki Ligi Mistrzów.
Po meczu dla SkyItalia wywiadu udzielił krytykowany Ivan Jurić, który nie ukrywał, że nie mieli szans z zespołem Luisa Enrique: „Różnica była ogromna. PSG jest za mocne, to poziom zupełnie inny niż my. Czy powinniśmy grać ostrożniej? Nie wydaje mi się. Przeanalizowaliśmy PSG i jedyne kluby, które w ostatnim czasie miały z nimi szansę, to te, który starały się one szybko odzyskać piłkę i taki też był nasz cel” – przyznał.
Jednak czy trenerowi zespołu wypada mówić, że jego drużyna nie miała szans? To jakby bezpośrednio świadczy o tym, że nie wierzy on w swoich podopiecznych. To może mieć bardzo negatywny wydźwięk w gabinetach i szatni zespołu. Po co bowiem komuś trener, który nie wierzy w możliwości drużyny którą prowadzi?

Absolwent Informatyki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, specjalizujący się w Big Data. Moja pasja to sport, w szczególności piłka nożna, siatkówka i MMA. Z wyboru kibic Atalanty Bergamo i Warty Poznań. Dążę do tego, by moje teksty łączyły sferę zawodową i zainteresowania.


