Ekstraklasa przy wieczornym piwku – podsumowanie 2 kolejki Ekstraklasy

0
84

O Ekstraklasie można mówić wiele – ale to co ją najlepiej określa to fakt, że jest jedyna w swoim rodzaju.  Tylko w tej lidze na 8 spotkań w kolejce wszystkie pierwsze połowy kończą się bezbramkowymi remisami. Czyste jaja, złośliwi powiedzą, że słaba liga, nie ma kto strzelać. A prawda jest taka, że u nas w Polsce to gola zdobyć niełatwo co świadczy o jej poziomie. Poza tym tylko tu międzynarodowy sędzia VARiuje w trakcie meczu, a kilka drużyn nawiedza choroba UEFA. Zapraszam na podsumowanie 2 kolejki Lotto Ekstraklasy.

VAR, VAR, VAR – pierwsze użycie tego systemu w Polsce … i koszmar Krzysztofa Piątka

System VAR na dobre wszedł w polską rzeczywistość piłki kopanej w Rzeczypospolitej. Pierwszy raz testowano go co prawda podczas meczu o Superpuchar Polski, ale dopiero w 2 kolejce Ekstraklasy, konkretnie w Gdańsku w trakcie spotkania między zespołem Lechii, a Cracovii został użyty. I jak wypadł? Przekonał do siebie? Czy rzeczywiście pomaga unikać wielu błędnych decyzji? ,,No tak średnio bym powiedział" – cytując jednego z graczy w Counter-Strike Global Offensive. Sędzia Szymon Marciniak dwa razy go użył, dwa razy przy golu dla Pasów i dwa razy wzbudził mieszane uczucia. Jedni mówią, że dobrze iż nie uznał żadnej z bramek Krzysztofa Piątka, drudzy że obie bramki padły prawidłowo. Moim zdaniem pierwszy z goli napastnika Cracovii powinien być uznany, ciężko się doszukać spalonego w tej sytuacji. W przypadku drugiej bramki rzeczywiście był spalony w początkowej fazie akcji i nie ma znaczenia, że nie było to kluczowe podanie. Kontrowersyjne decyzje sędziego nie wzbudziły zapewne tym samym większych sympatii wobec tej technologii, a jej największym krytykiem okazał się …. Mateusz Lewandowski, piłkarz Lechii, którego drużyna skorzystała de facto dzięki temu systemowi (zachowywali dzięki niemu szansę na lepszy wynik). W wywiadzie po meczowym ocenił, że te powtórki zabijają ducha sportu. Pytanie czy takie sporty jak tenis i siatkówka są już od dawna martwe? Ciekawe. Bądź co bądź na pewno najmniejszą sympatią wobec VAR pała pewnie "pokrzywdzony" Krzysztof Piątek, któremu te dwie radości ze zdobytych goli na ciężkim terenie zostały zabrane w kilka sekund. To była dla niego VARiacka sobota.

 

A idź pan z tymi kuponami

Trzy pewniaczki na 2 kolejkę – trzy ekipy, których nazwy zaczynają się na literę 'L". Starzy koneserzy STS-a, którzy wzięli sobie na podbicie kuponu, młodzi, którzy zaczynają swoją przygodę z taśmami i dają jako pewniaczków Lecha, Legię i Lechię. No to teraz się przyznać, kto musiał wyrzucać swój kupon przez jedną, dwie lub może wszystkie te ekipy? Generalnie ciężko powiedzieć, że u nas jest nudno. W innych ligach też główni faworyci czasem zawodzą, ale że aż trzech głównych w jeden weekend to jest tam raczej nie do pomyślenia. A u nas już tak.Pytanie co jest tego przyczyną? Jacek Magiera i Nenad Bjelica mogą się bronić tzw. chorobą UEFA. Który to już raz. No szkoda, że ich argument obala Jagiellonia Białystok, która swój mecz wygrała akurat z Górnikiem, a w czwartek podejmowała wicemistrza Azerbejdżanu. "No ale oni grali dwa mecze u siebie pod rząd". No tak, Legia tak samo i co – remis z Koroną. A czym się będzie bronił Lech, jak nie faktem, iż Darko Jevtić wypadł na 2 miesiące. Rozumiem, że to ważna persona u Kolejorza, ale chyba są też inni zawodnicy, prawda? Legia i Lech mają najszersze ławki w całej Polsce, co powinno dawać spory komfort w rywalizacji na dwóch frontach, a znowu mamy to samo. Pucharowicze zaliczają słaby star sezonu w lidze, no przynajmniej Lech i Legia. Jagiellonii być może dobrze to zrobi, że już odpadli. Co do Arki jeszcze się przekonamy. Na razie faworyci. A skoro już na morzem się znalazłem, to może warto skupić się na drugiej drużynie z Trójmiasta – Lechii. Pech? Może. Zmęczenie obleganiem bramki Wilka przez pierwsze 20 minut? Może. Ale drużyna Piotra Nowaka dostała tyle prezentów, aż dwa od Marciniaka i zmianach decyzji o bramkach, a sama Cracovia jest zespołem w przebudowie, o wielu anonimowych zawodnikach jak na boiska naszej ligi, dodatkowo przyjechał Michał Probierz, który do tej pory miał pecha do biało-zielonych. To jednak zespół z Krakowa wypadł lepiej i zanotował 3 oczka na swoim koncie. 

 

Nie oglądać pierwszej połowy 

Generalnie takich dziwów dawno nie widziałem. Osiem meczów, osiem razy rozgrywana pierwsza połowa, każda po 45 minut co daje łącznie 360 minut i … ani jednej bramki. Cuda, cuda ogłaszają. Najlepsza obrona świata czy najgorsza ofensywa, a może i super bramkarze? I tak i nie. Ta liga po prostu nigdy nie przestanie zaskakiwać. Ale co się dziwić. Z jednej strony mamy świetne interwencje obrońców Cracovii na strzał Kuświka czy Martina Polacka, który broni w sytuacji sam na sam z Rierą, ale i też festiwal nieskuteczności. Co tu dużo mówić – najlepsza liga na świecie bo bardzo nieprzewidywalna i co chwila nas zaskakuje, a wydaje się, że już wszystko widzieliśmy. No cóż… aż strach pomyśleć co będzie jeszcze. A mimo wszystko – nie mogę się doczekać.

 

Liderzy z ostatnich minut

Po 2 kolejkach mamy łącznie trzy ekipy, które zebrały komplet zwycięstw do tej pory i są wspólnie liderami Ekstraklasy. Są to rzecz jasna zespoły Wisły, Jagiellonii oraz Zagłębia. Oprócz wymienionych wyżej rzeczy łączy te zespoły jeszcze jedna. Mianowicie wszystkie one wywalczyły je dopiero w ostatnich minutach swego spotkania. Wisła długo męczyła się ze zdobyciem bramki przeciwko Termalice (na pewno nie męczyła się samym zespołem z  Niecieczy, bo ci nie zrobili praktycznie nic by wygrać to spotkanie. Dopiero świetne dośrodkowanie Sadloka na głowę Brleka dało Wiśle trzy oczka. Co innego Jaga. Mówiło się o tym, że Górnik to ciężki rywal, ale że aż tak, to chyba Ireneusz Mamrot się nie spodziewał. I tylko Górnik sam sobie może pluć w brodę, że tylu sytuacji nie wykorzystał, a miał ich naprawdę sporo. Jaga obydwa gole w zwycięskim meczu 2:1 z beniaminkiem strzeliła po rzutach karnych. Ten drugi był lekko kontrowersyjny, ale cóż. Dla kibiców z Białegostoku nie ma to znaczenia. Liczy się komplet punktów. Ale nawet dla nich gol z ostatniej minuty nie smakował jak ten, którego Jakub Świerczok zdobył w derbowym spotkaniu Zagłębie vs Śląsk. Takie bramki w derbach kochamy. A co ważne, Zagłębie całą drugą połowę grało w osłabieniu. Choć nikt nigdy nie mówił, że gra 10 na 11 musi się skończyć źle dla tych o mniejszej ilości. 

Tymczasem na przeciwległym biegunie mamy dwa zespoły, które nie zanotowały jeszcze ani gola, ani punktu na swoim koncie. Mowa o zespołach Termalici i Śląska, które okupują obecnie spadkowe miejsca. Na jak długo? Przekonany się jeszcze, dopiero sezon się zaczął i nie ma co jeszcze pochopnych wniosków wysuwać.

 

Solidni beniaminkowie 

Trzeba przyznać, że póki co, jeśli mówimy o drużynach, które awansowały z I ligi, to generalnie prezentują się całkiem nieźle. I co ciekawe grając mecze ze wszystkimi pucharowiczami. Legia i Lech przed tygodniem, teraz Jagiellonia i Arka odpowiednio dla Górnika i Sandecji. Pierwszy z nich zaliczył bardzo udany start sezonu ogrywając przy Roosvelta Legię 3:1, teraz pojechali do Białegostoku i źle nie wypadli. A przy lepszej skuteczności mogli wygrać to spotkanie. Niestety dla kibiców Górnika celowniki ich ulubieńców były rozregulowane. No może po za jednym, karabinie I17-Angulo, który zdobył swojego trzeciego gola, znowu w podobnej sytuacji co w spotkaniu z Mistrzem Polski, bo sam na sam, z zimną krwią, jakby to robił codziennie. Na ich nieszczęście sędzia podyktował przeciwko nim dwa rzuty karne i dwie czerwone kartki, dzięki czemu to gospodarze mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Ale jeśli Górnik będzie tak dalej grał to może zajść daleko. Tyle, że Arka Gdynia rok temu też świetnie się prezentowała przez wakacje, ale potem dobre czasy się skończyły. Ciekawe, czy to samo czeka Górnika. Taką kwestią z pewnością nie martwią się w Nowym Sączu (Niecieczy ?). Ich drużyna jeszcze nie odniosła porażki, nie strzeliła co prawda gola, ale też nie straciła i dała sobie radę z Arką. Dwa razy 0-0 z dwoma reprezentantami Polski w Europie? Not bad. Kibice Sączersów mogą być na razie zadowoleni z zaangażowania i walkę swoich ulubieńców, którzy nie mają za łatwego terminarza. Chociaż czy ktokolwiek ma? W Polsce nie ma już słabych drużyn i być może nawet Coco-Jambo Warszawa dałoby sobie radę w naszej lidze.

 

"Naj" kolejki:

– Bramka: Dominik Furman (Wisła Płock) – nie było co się zastanawiać. Świetny rajd ze środka boiska, minięcie Trałki i silny strzał na bramkę, któy przełamał rękawice Buricia i trafił do siatki.

 Interwencja : Można się kłócić kto bardziej zasłużył – Malarz, Kelemen czy Polacek. Ale jednak tym razem Arkadiusz Malarz (Legia Warszawa) zasługuję na tą nagrodę, który najpierw wybronił sam na sam, a następnie odbił dobitkę innego piłkarza Korony. Nie mniej obrona Polacka po strzele Riery czy Kelemena przy próbie Kurzawy także były ładne. 

-Mecz : Jagiellonia vs Górnik 2:1. Bramki, emocje, czerwone kartki, kontrowersje, sporo sytuacji, ładna. Co tu dużo mówić. Drugi nalepszy mecz to Lechia vs Cracovia.

Gracz : Stacja Canal+ wyróżniła w swoim zestawieniu trzech bramkarzy. Słuszny wybór, bowiem z ofensywy ciężko by było wskazać gracza, który najbardziej się wyróżnił. Gdyby nie VAR, to pewnie dałbym Krzysztofa Piątka za 2 gole. A ich nie ma. Wybór pada więc na Mariana Kelemena (Jagiellonia). Swoimi interwencjami przyczynił się w dużym stopniu do zwycięstwa Jagi w meczu z Górnikiem, a przede wszystkim do jego nie przegrania.

-Kontrowersje: można się kłócić czy pierwszy nieuznany gol Piątka przez VAR czy brak rzutu karnego dla Arki w meczu z Sandecją.

Pozytyw: Sandecja Nowy Sącz

Negatyw: forma Legii i Lecha

 

Czekamy na następny tydzień! 3 kolejka już nadchodzi, a wraz z nią – kolejne emocje!

 

Źródło: PRESSFOCUS

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here