<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Jakub Dziubek, Autor w serwisie Footbar</title>
	<atom:link href="https://footbar.info/author/jakubdziubek/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://footbar.info/author/jakubdziubek</link>
	<description>Kolejna witryna oparta na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Sat, 23 Sep 2017 21:51:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Mecz w Gliwicach przerwany &#8230; reklamami, zagrożony lider Lecha &#8211; czyli piątek w Ekstraklasie</title>
		<link>https://footbar.info/mecz-w-gliwicach-przerwany-reklamami-zagrozony-lider-lecha-czyli-piatek-w-ekstraklasie</link>
					<comments>https://footbar.info/mecz-w-gliwicach-przerwany-reklamami-zagrozony-lider-lecha-czyli-piatek-w-ekstraklasie#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Dziubek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 23 Sep 2017 21:51:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Lotto Ekstraklasa]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<guid isPermaLink="false"></guid>

					<description><![CDATA[<p>Za nami początek 10 kolejki Lotto Ekstraklasy. Mieliśmy do czynienia z mało ciekawym meczem Piasta z Arką, kt&#243;ry z braku emocji został nawet dwa razy przerwany przez reklamy Jyska czy Media Martku. Jednakże nudę w Gliwicach dobrze odbił ciekawy mecz we Wrocławiu. Zapraszam na relację z piątku w Ekstraklasie.&#160; &#160; Nieudany debiut Fornalika w Gliwicach [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://footbar.info/mecz-w-gliwicach-przerwany-reklamami-zagrozony-lider-lecha-czyli-piatek-w-ekstraklasie" data-wpel-link="internal">Mecz w Gliwicach przerwany &#8230; reklamami, zagrożony lider Lecha &#8211; czyli piątek w Ekstraklasie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Za nami początek 10 kolejki Lotto Ekstraklasy. Mieliśmy do czynienia z mało ciekawym meczem Piasta z Arką, kt&oacute;ry z braku emocji został nawet dwa razy przerwany przez reklamy Jyska czy Media Martku. Jednakże nudę w Gliwicach dobrze odbił ciekawy mecz we Wrocławiu. Zapraszam na relację z piątku w Ekstraklasie.&nbsp;</strong></p>
<div class="cms-plugin tri-tpl"></div>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>Nieudany debiut Fornalika w Gliwicach</b></p>
<p style="text-align: justify;">Spotkanie w Gliwicach pomiędzy miejscowym Piastem, a Arką Gdynia, na otwarcie 10 kolejki Lotto Ekstraklasy, nie zapowiadało jakiś większych emocji. Stąd też przebieg gry w tym meczu raczej nikogo nie zaskoczył. Choć można byłoby ciekawym co zaprezentuje Piast pod skrzydłami byłego selekcjonera reprezentacji Polski Waldemara Fornalika. Od początku pierwszej połowy gospodarze chcieli wykorzystać atut własnego boiska, ale na ciekawsze akcje trzeba było trochę poczekać. Aktywny w ekipie Piast był przede wszystkim Valencia, kt&oacute;ry szarpał na skrzydle defensywę Arki, dwa razy uderzył też celnie na bramkę Steinborsa. Bez efektu. Warto dodać, ze były to jedyne dwa celne strzały w pierwszej połowie. Na drugą część gry goście wyszli bardziej zmotywowani i to się im opłaciło. Minuta 52, Arka jak z zeszłego sezonu, daleki wyrzut z autu w okolice 10 metra w wykonaniu Zbozienia, tam piłkę przedłuża Sołdecki, a akcję gł&oacute;wką wykończył Siemaszko i 1:0 dla Arki. Duży błąd w tej sytuacji wykonał Pietrowski, kt&oacute;ry słabo pokrył snajpera gdynian. Arkowcy mieli jeszcze dobrą okazję kilka minut p&oacute;źniej, kiedy to po błędzie Piasta piłkę, jak z automatu, zagrał Marciniak do Siemaszki. Ten przyjął ją sobie na swoją słabszą nogę i zamiast od razu strzelać to wycofał do Piesia, jednak strzał skrzydłowego ż&oacute;łto-niebieskich był daleki od ideału. Piast swoją najlepszą okazję miał po kontrze po rzucie rożnym Arki. Żivec zagrał ze skrzydła dobrą piłkę do Vassiljeva, ale estończyk w polu karnym został zatrzymany przez defensor&oacute;w Arki. Do końca spotkania nie za wiele się działo, poza kilkoma symulacjami fauli i ostatecznie to ekipa Leszka Ojrzyńskiego dowiozła zwycięstwo, tym samym inkasując pierwsze 3 punkty na wyjeździe w tym sezonie. B&oacute;l głowy może mieć Waldemar Fornalik, bo wciąż &nbsp;ma nad czym pracować jeśli chodzi o poprawę gry Piasta.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Urban i Robak odprawiają z kwitkiem swoją byłą drużynę</strong></p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;Jak to bywa w naszej Ekstraklasie, faworyt&oacute;w nigdy nie ma. Mogłoby się wydać przed tym spotkaniem, że za drużynę z takim statusem można określić Lecha Poznań. Rzeczywistość okazała się dla sympatyk&oacute;w &quot;Kolejorza&quot; okazała się bolesna, a ciosy zadały osoby, kt&oacute;re do niedawna reprezentowały trzecią drużynę zeszłego sezonu &#8211; jedna na ławce, druga na boisku. Od początku tego spotkania widać było wyraźną dominacje wrocławian. Praktycznie co chwila działo się coś ciekawego pod bramką Putnockiego. Najbardziej w ekipie Śląska wyr&oacute;żniał się Pich, robiący naprawdę wiele dobrego dla swojej drużyny. Początkowo &nbsp;siła gospodarzy polegała na strzałach z dystansu, ale w 24 minucie udało im się osiągnąć cel. Świetna akcja w wykonaniu podopiecznych Jana Urbana. Kosecki schodząc do środka ściągnął na siebie uwagę defensor&oacute;w, tym samym pozwalając wyjść Pawelcowi na czystą pozycję. Tez ze skraju pola karnego zagrał na środek do Piecha i choć snajper Śląska nie trafił w piłkę to ta trafiła na wolne pole do niepilnowanego Picha. Pomocnikowi nie pozostało nic innego, niż umieszczenie jej w siatce. Na tym golu Śląsk nie poprzestał i szukał drugiego, a konkretnie były snajper gości Marcin Robak. Dopiął swego. W swoim stylu z rzutu karnego. Samą jedenastkę wywalczył Jakub Kosecki, kt&oacute;ry sprytnie wykorzystał kontakt z Situmem i upadł w polu karnym. Sędzia doszukał się przewinienia i podyktował karnego dla gospodarzy. Robak i 2:0. Po przerwie nie działo się za wiele, Lech mozolnie szukał swoich okazji, lecz nie dał rady pokonać ani razu golkipera Śląska. Tak samo gospodarze nie znaleźli recepty na trzecią bramkę. Tym samym Jan Urban i Marcin Robak mszczą się na swoim byłym klubie i mocno mu utrudniają walkę o mistrzostwo Polski, zagrażając objęcie pozycji lidera przez inną ekipę.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Fot. Pressfocus</p>
<div class="saboxplugin-wrap" itemtype="http://schema.org/Person" itemscope itemprop="author"><div class="saboxplugin-tab"><div class="saboxplugin-gravatar"><img alt='Jakub Dziubek' src='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=100&#038;d=mm&#038;r=g' srcset='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=200&#038;d=mm&#038;r=g 2x' class='avatar avatar-100 photo' height='100' width='100' itemprop="image"/></div><div class="saboxplugin-authorname"><a href="https://footbar.info/author/jakubdziubek" class="vcard author" rel="author" data-wpel-link="internal"><span class="fn">Jakub Dziubek</span></a></div><div class="saboxplugin-desc"><div itemprop="description"></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><p>Artykuł <a href="https://footbar.info/mecz-w-gliwicach-przerwany-reklamami-zagrozony-lider-lecha-czyli-piatek-w-ekstraklasie" data-wpel-link="internal">Mecz w Gliwicach przerwany &#8230; reklamami, zagrożony lider Lecha &#8211; czyli piątek w Ekstraklasie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://footbar.info/mecz-w-gliwicach-przerwany-reklamami-zagrozony-lider-lecha-czyli-piatek-w-ekstraklasie/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Grad goli w 6. kolejce LOTTO Ekstraklasy</title>
		<link>https://footbar.info/grad-goli-w-6-kolejce-lotto-ekstraklasy</link>
					<comments>https://footbar.info/grad-goli-w-6-kolejce-lotto-ekstraklasy#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Dziubek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Aug 2017 23:03:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Lotto Ekstraklasa]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<guid isPermaLink="false"></guid>

					<description><![CDATA[<p>Wiele bramek, sporo emocji, dużo kontrowersji, ciekawe końc&#243;wki &#8211; tak można podsumować 6 kolejkę rozgrywek Lotto Ekstraklasy. Jest nowy lider z Lubina, kt&#243;ry utrzymał swoją niepokonaną passę. Zapraszam na relację z 6 kolejki.&#160; &#160; Bezkompleksowa Sandecja&#160; Takich beniamink&#243;w chciałoby się zawsze oglądać. Tym bardziej gdy są debiutantami. Skazywani na pożarcie od początku sezonu &#34;Sączersi&#34; jak [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://footbar.info/grad-goli-w-6-kolejce-lotto-ekstraklasy" data-wpel-link="internal">Grad goli w 6. kolejce LOTTO Ekstraklasy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wiele bramek, sporo emocji, dużo kontrowersji, ciekawe końc&oacute;wki &#8211; tak można podsumować 6 kolejkę rozgrywek Lotto Ekstraklasy. Jest nowy lider z Lubina, kt&oacute;ry utrzymał swoją niepokonaną passę. Zapraszam na relację z 6 kolejki.&nbsp;</strong></p>
<div class="cms-plugin tri-tpl"></div>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Bezkompleksowa Sandecja&nbsp;</b></p>
<p style="text-align: justify;">Takich beniamink&oacute;w chciałoby się zawsze oglądać. Tym bardziej gdy są debiutantami. Skazywani na pożarcie od początku sezonu &quot;Sączersi&quot; jak na razie nieźle sobie radzą w naszej Ekstraklasie. Pomimo, że terminarz niezbyt ciekawy &#8211; 6 pierwszych spotkań to mecze przeciwko całemu TOP 4 i wszystkim pucharowiczom&nbsp;z zeszłego sezonu. Tym razem Sandecje podejmowała Lechia Gdańsk, będąca ostatnio w słabszej formie. Spotkanie z beniaminkiem miało przerwać fatalną passę &#8230; tymczasem stało się inaczej. Tegoroczny debiutant zagrał bardzo odważnie z gospodarzami i już w 15 minucie m&oacute;gł cieszyć się z prowadzenia. Świetną kontrę przeprowadzili podopieczni Rafała Mroczkowskiego. Piłka po kr&oacute;tkiej wymianie podań na linii Brzyski &#8211; Mraz ostatecznie znalazła się na skraju pola karnego z tym drugim. Słowak zagrał piłkę wzdłuż bramki, minął się z nią Kuciak, minęła defensywa gdańszczan, nie minął się z nią Dudzic, kt&oacute;ry tego dnia obchodził urodziny i uczcił je golem. Zresztą nie jedynym, a ten drugi padł po akcji w stylu FC Barcelony. Sześć podań na jeden kontakt, autorem tego ostatniego Kolev, kt&oacute;ry odegrał do Dudzica, mogącego cieszyć się z drugiej bramki. Lechia do przerwy nie wyglądała na zesp&oacute;ł grający jako gospodarz i faworyt. Jednakże w drugim akcie tego spektaklu&nbsp;&nbsp;już tak. Gdańszczanom udało się bardzo szybko wyr&oacute;wnać. Najpierw zrobił to Marco Paixao po rzucie rożnym, wykonywanym przez Lipskiego, kt&oacute;ry nie tak dawno dołączył do zespołu znad morza. Kilka minut p&oacute;źniej popisał się&#8230;asysto-strzałem. Pierwotnym zamiarem był, rzecz jasna, strzał w wykonaniu byłego gracza Ruchu Chorz&oacute;w, ale na jego szczęście niedaleko znalazł się Peszko, kt&oacute;ry dołożył nogę i dał wyr&oacute;wnanie gospodarzom. Lechia mogła nawet prowadzić po świetnej akcji Krasicia, kt&oacute;ry minął obronę, a potem bramkarza Sandecji, tyle &nbsp;że przestrzelił piłkę nad pustą bramkę. Nie wykorzystane sytuacje się mszczą. Sandecja na 10 minut przed końcem wyszła na prowadzenie, kt&oacute;rego już potem nie oddała. Znowu świetną akcją, tym razem na środku boiska, popisali się &quot;Sączersi&quot;. Piłkę wymienili między sobą odpowiednio Kolev-Danek- Trochim, gdzie ten ostatni znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i umieścił piłkę tuż obok niego, a po chwili zatrzepotała w siatce. Kolejny dobry mecz Sandecji na wyjeździe, łącznie już zdobyli 7 punkt&oacute;w na samych wyjazdach, a przecież wszystkie takie mecze rozgrywali z zeszłorocznym TOP 4. Brawa! Natomiast w Gdańsku robi się coraz mniej ciekawie&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Karny Piątek dla G&oacute;rnika</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W pierwszym meczu kolejki 5 bramek. No to w kolejnym padło ich aż 6. Mecz Cracovii Krak&oacute;w z G&oacute;rnikiem Zabrze obfitował w najlepsze z możliwych potraw dla koneser&oacute;w futbolu o nazwie emocje. Wszystko zaczęło się świetnie dla &quot;Pas&oacute;w&quot;. W 3 minucie na środku boiska piłkę wywalczył Szczepaniak. Wystarczyło lekkie spojrzenie do przodu by zagrać jedną z lepszych piłek, jakie widziała nasza Ekstraklasa. Piłka z połowy boiska przeszła przez całą obronę Zabrzan, doskoczył do niej Zenjov, kt&oacute;ry w znakomitej sytuacji zachował zimną krew umieszczając futbol&oacute;wkę w bramce gości. Cracovia, rzecz jasna, starała się grać swoje, powiększyć prowadzenie, ale za każdą kolejną pr&oacute;bą czegoś brakowało. Goście natomiast szukali sposobu na wyr&oacute;wnanie, ale wydaje się, że podobnie jak tydzień temu Arka, tak i teraz Cracovia znajdowała skuteczne metody na odcięcie Angulo od gry. Jednak G&oacute;rnik to nie tylko Angulo, a cały zesp&oacute;ł, kt&oacute;ry wywalczył prowadzenie przed przerwą. Najpierw &nbsp;w 39 minucie zamieszanie po rzucie rożnym dobrze wykorzystał Koj, kt&oacute;ry strzelił z najbliższej odległości z gł&oacute;wki. Po 5 minutach dobrą piłkę na głowę dostał Angulo, jego strzał wyciągnął Sandomierski, ale był bezradny wobec dobitki Łukasza Wolsztyńskiego. Obrona Cracovii stała w tej akcji jak zaczarowana i popełniła spory błąd, lecz nie popisał się też sędzia liniowy, kt&oacute;ry nie wypatrzył Hiszpana na minimalnym spalonym. Po przerwie to gospodarze tym razem szukali sposobu na wyr&oacute;wnanie. Szkoda tylko, na ich nieszczęście, że chyba nie wiedział o tym Piotr Malarczyk, kt&oacute;ry w 70 minucie w fatalny spos&oacute;b stracił piłkę na środku boiska. Z przejętą piłką pognał do przodu Rafał Wolsztyński, brat bliźniak Łukasza, kt&oacute;ry podobnie jak jego brat m&oacute;gł się cieszyć z gola. Wydawało się, że G&oacute;rnik zainkasuje po tym spotkaniu 3 punkty. Tylko się tak wydawało, bo końc&oacute;wka zrobiła swoje. Najpierw w 85 minucie faulowany był Helik w polu karnym. Jedenastkę na bramkę zamienił Krzysztof Piątek, pomimo, że Loska wyczuł jego intencje. Ostatnia akcja meczu, Wolniewicz fauluje Dytyateva, sędzia Raczkowski wskazuje na &quot;wapno&quot;, daje drugą ż&oacute;łtą Wolniewiczowi, ten schodzi, Piątek wykorzystuje pewnie karnego i ostatecznie mecz kończy się wynikiem 3:3. Niedosyt pewnie u obu ekip, ale &quot;Pasy&quot; mogą cieszyć sie bardziej, że zawalczyli do końca i zyskali chociaż ten jeden punkt.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Gościnna Arka sprezentowała Pogoni zwycięstwo</b></p>
<p style="text-align: justify;">O tym meczu kibice w Gdyni będą chcieli zapewne jak najszybciej zapomnieć. Słaby styl, nic się nie działo, a wszystkie trzy bramki stracone padły po beznadziejnych błędach. Zacznijmy jednak od początku. Wiadomym jest, że dla kibic&oacute;w każdej ekipy na świecie najważniejsze są te spotkania w sezonie, nazywane derbami. Co prawda dla Arkowc&oacute;w są nimi Derby Tr&oacute;jmiasta, ale w Derbach Pomorza można także powalczyć. Szkoda, że piłkarze Leszka Ojrzyńskiego nie wzięli sobie tego do serca. Przez dłuższą część pierwszej połowy oglądaliśmy gł&oacute;wnie tzw. kopaninę w środku boiska, pr&oacute;by wysokich piłek, zresztą niecelnych, a nawet w dobrej sytuacji Ruben Jurado nie potrafił uderzyć piłki głową tylko klatką piersiową, niecelnie na dodatek. Kiedy już wydawało się, że pierwsza odsłona gry zakończy się bezbramkowym remisem, Damian Zbozień pokazał wszystkim, że jednak się mylą. Wycofanie piłki do tyłu, do bramkarza, w sytuacji gdy zagęściło się od piłkarzy gości w okolicy pola karnego nie było zbyt mądrym pomysłem. Do piłki dopada Formella i Steinbors, ten pierwszy się wywraca, a sędzia Marciniak wskazuje na 11 metr, z kt&oacute;rego pewnie uderza Adam Gyursco. Po przerwie piłkarze Arki chyba uznali, że jeden gol podarowany to zbyt mało, jak na ich gościnność, toteż szybko sprezentowali dwa kolejne. Szybka kontra Pogoni, ale przy wykorzystaniu małej liczby graczy przy ilości ż&oacute;łto-niebieskich. Słabo zagrana piłka przez zdobywcę gola Gyursco najpierw mija Warcholaka, a potem w absurdalny i sobie znany spos&oacute;b Mateusz Szwoch zamiast wybija ją &#8230;. do własnej bramki. Kilka minut p&oacute;źniej stracił piłkę przed polem karnym, tam przejął ją Drygas, kt&oacute;ry został zatrzymany faulem przez Dancha. Drugi rzut karny, drugi gol, tym razem Adam Frączczak. Pod koniec meczu okazję na gola kontaktowego miał Siemaszko, ale przegrał pojedynek z Załuską. Arkowcy ostatecznie po raz pierwszy przegrywają w tym sezonie na własnym terenie i kończą także serię mecz&oacute;w bez porażki w naszej Ekstraklasie, a &quot;Portowcy&quot; mogli wracać szczęśliwi do domu.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Pierwsze zwycięstwo Piasta</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W meczu Piasta z Koroną oglądaliśmy dwie r&oacute;żne połowy. Pierwsza z nich była pod wyraźną dominacją zespołu z Kielc. &quot;Scyzory&quot; stworzyły sobie naprawdę kilka kapitalnych sytuacji do objęcia prowadzenia. To, czego brakowała ekipie Lettierego, to zdecydowanie skuteczność. Już na &quot;dzień dobry&quot; Korona miała rzut rożnym, po kt&oacute;rym dobrze do gł&oacute;wki wyskoczył Kovacević, jego strzał odbił Szmatuła, sekundę p&oacute;źniej popisujący się kolejną, świetną interwencją po dobitce Rymaniaka. Goście byli znacznie lepsi, co rusz denerwowali obronę gospodarzy, bramkarza, a przede wszystkim trenera Wdowczyka. Tak jak Korona świetnie mogła zaczął pierwszą odsłonę spotkania, ta r&oacute;wnie dobrze mogła ją zakończyć. Zaczęło się od dobrego przejęcia piłki na środku boiska po błędzie gliwiczan, piłka dotarła do Aankoura, a ten postanowił popisać się zagraniem prosto z &quot;FIFY&quot;, zagrywając na puste pole do kolegi, przy wybiegającym bramkarzu, jednak piłka minimalnie minęła nogę Kosakiewicza. Po przerwie to Piast ruszył do przodu. Najpierw dobrą piłkę otrzymał Papadopulos na wolne pole, kt&oacute;ry nie słynie z szybkości, ale nawet on m&oacute;gł spokojnie wbiec w pole karne Alamerovicia i pewniej wykorzystać swoja okazję. Zdecydował się na strzał z dystansu z trudnej pozycji, gdzie piłka spokojnie wylądowała w rękawicach bramkarza. C&oacute;ż, bywa i tak. Czech chyba nie lubi strzelać z nogi. Jednakże z gł&oacute;wki to już co innego. Właśnie w taki spos&oacute;b, po rzucie r&oacute;żnym, dał prowadzenie gospodarzom. Kielczanie w szoku, mieli lepsze sytuacje w tym meczu, a przegrywali. Pech musiał im doskwierać tego dnia, bo w 62 minucie po rzucie rożnym Aankour ostatecznie obił poprzeczkę bramki Szmatuły. Chwilę potem Sasa Zivec jednym zwodem oszukał jak junior&oacute;w Kosakiewicza i Kovacevicia, pognał z piłką do przodu i spokojnie umieścił piłkę w bramce. Przed końcem spotkania Piast m&oacute;gł prowadzić nawet 3:0, ale Valencia, pomimo dobrego oszukania Kallaste, nie zdołał znaleźć sposobu na zmuszenie po raz trzeci w tym meczu Alamerovicia do wyciągania piłki z siatki. Gliwaczenie wreszcie wygrali i być może to dobry sygnał dla podopiecznych Wdowczyka na przyszłość.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Podział punkt&oacute;w w Białymstoku</b></p>
<p style="text-align: justify;">O pierwszej połowie meczu Jagiellonia vs Śląsk można śmiało zapomnieć i za bardzo się nie rozpisywać. Nie działo się praktycznie nic. Czasem gospodarze pr&oacute;bowali swoich szans z lewej strony boiska, ale kończyły się one niecelnie. Najbliżej był zdobycia bramki Sheridan, ale piłka po jego strzale minęła bramkę Wrąbla. Kto zasnął przy pierwszym akcie, ten został dobrze rozbudzony na początku drugiego, Dobrą akcję na prawym skrzydle rozegrali Frankowski z Burligą. Ten drugi odegrał przed pole karne do Romańczuka, kt&oacute;rym ładnym technicznym strzałem, nie dał szans Wrąblowi na skuteczną interwencje. Jagiellonia miała sporą przewagę, nie tylko jeśli chodzi o wynik, ale także o spos&oacute;b gry. Przede wszystkim piłkarze Wicemistrza Polski lepiej dochodzili do sytuacji bramkowych. Mogli też spokojnie podwyższyć swoje skromne prowadzenie, ale brakowało szczęścia. O jego braku mogą m&oacute;wić Pospisil i Grzyb, kt&oacute;rzy po kolei obili słupek bramki strzeżonej przez golkipera gości. Nie muszę oczywiście w k&oacute;łko powtarzać, chyba najczęściej cytowanego przeze mnie, piłkarskiego powiedzenia o niewykorzystanych sytuacjach. Tym razem o jego znaczeniu przekonali się piłkarze Ireneusza Mamrota. Śląsk bardzo szybko zaczął sw&oacute;j wolny pośredni na własnej połowie, co lekko zaskoczyło gospodarzy. Bardzo dobrym rajdem popisał się Michał Mak, kt&oacute;ry najpierw dobrze przerzucił sobie piłkę na interweniującym wślizgiem defensorem gospodarzy, potem pognał pod bramkę Kelemena. Pomimo, że miał lepiej ustawionych koleg&oacute;w po bokach, zdecydował się na uderzenie, kt&oacute;re minęło bramkarza gospodarzy i ostatecznie piłka wylądowała w bramce. Wydawało się, że młody piłkarz może zmarnować taką okazję, gdyż Kelemen mocno skr&oacute;cił kąt przy wyjściu, ale nie zdążył położyć nogi na ziemi, a tę lukę skrzętnie wykorzystał były piłkarz m.in. GKS Bełchat&oacute;w czy Lechii Gdańsk. Obie ekipy miały jeszcze szansę w tym meczu na przechylenie szali zwycięstwa ku swojej korzyści, ale brakowało skuteczności. Ostatecznie musieli się zadowolić podziałem punkt&oacute;w.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Derby Mazowsza dla Legii</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Przed tym meczem kibice Wisły Płock przygotowali dwie oprawy, każda zaprezentowana w innej połowie. Pierwsza &nbsp;z nich oddawała cześć żołnierzom, kt&oacute;rzy brali udział w historycznej obronie Warszawy przez najazdem bolszewik&oacute;w w 1920 roku. Druga była już o tematyce czysto kibicowskiej, kt&oacute;rą uwieńczyło to, co fanatycy w Polsce kochają najbardziej &#8211; racowisko. Co do samego meczu &#8211; po raz kolejny Legia nie zagrała na jakimś wysokim poziomie, ale sw&oacute;j cel osiągnęła. Podopieczni Jacka Magiery częściej operowali piłką, stworzyli sobie też kilka dobrych sytuacji. Na ich nieszczęście oraz ponad 1000 kibic&oacute;w ze Stolicy nie kończyły się one zdobyczą bramkową. Poza jedną z nich, przeprowadzoną w pierwszej połowie. W&oacute;wczas piłkę na ok. 35 metrze otrzymał Jarosław Niezgoda, kt&oacute;ry popisał się dobrym szybki, a przede wszystkim skutecznym rajdem, mijającym obrońc&oacute;w &quot;Nafciarzy&quot;, a na sam koniec posłał piłkę obok bezradnego Kiełpina. Po przerwie goście nie rezygnowali ze swojego grania. Dalej to &quot;Wojskowi&quot; prowadzili grę. Nawet gdy gra zespołowa nie była tego dnia mocną stroną legionist&oacute;w, to indywidualne akcje dawały sporo zagrożenia pod bramką gospodarzy. Pr&oacute;bował Berto (kt&oacute;ry przebiegł z piłką spod własnej bramki, aż do pola karnego Kiełpina) czy też bardzo aktywny Pasquato. Pod koniec spotkania to gospodarze przycisnęli. Gł&oacute;wnie w ostatnich minutach. Najpierw dobrym, indywidualnym dryblingiem popisał się Merebaszwili, kt&oacute;ry mijał defensor&oacute;w Legii jak tyczki. Dopiero Broź skutecznie zatrzymał rozpędzonego Gruzina. Ten sam zawodnik m&oacute;gł być chwilę p&oacute;źniej prekursorem rzutu karnego dla zespołu z Płocka, po zagraniu piłką w polu karnym. Na jego szczęście sędzia Stefański nie wypatrzył tej sytuacji i ostatecznie to Legia triumfuje w derbach wojew&oacute;dztwa Mazowieckiego.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Lech wraca na właściwe tory?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ostatnie tygodnie w Poznaniu nie były zbyt ciekawe. Odpadnięcie z europejskich puchar&oacute;w, blamaż w Szczecinie w ramach Pucharu Polski, remis z Zagłębiem i zaczynające się straty w lidze. Dlatego z wielką ulgą mogli odetchnąć kibice &quot;Kolejorza&quot; po wygranym spotkaniu w Niecieczy. &nbsp;Lech ewidentnie przeważał, był kilka razy bliski zdobycia gola. Sztuka ta dopiero udała się pod koniec pierwszej połowy. Wtedy to Gumny zagrał dobrą piłkę do Macieja Makuszewskiego na prawej flance. Popularny &quot;Maki&quot; zagrał ją na 5 metr, gdzie znajdował się Gytkjaer, a sam Duńczyk m&oacute;gł się cieszyć z kolejnego gola strzelonego w tym sezonie. To jego 4 gola w bieżących rozgrywkach Ekstraklasy. Będzie z niego tyle pożytku co z Rengifo, Lewandowskiego, Rudnevsa czy nawet Robaka? O &nbsp;tym się przekonany, p&oacute;ki co zapowiada się nieźle. Przed przerwą Termalica była bliska wyr&oacute;wnania, ale Śpiączka obił jedynie słupek bramki strzeżonej przez Putnockiego. W drugiej części gry poznaniacy znowu ruszyli do ataku. Wpierw bardzo bliski strzelenia bramki był Situm. Z trudniejszej sytuacji w Poznaniu z Zagłębiem trafił, lecz tym razem nie miał tyle szczęścia, a raczej umiejętności. Nic straconego. Lech i tak strzelił drugą bramkę, a stało się tak znowu dzięki Makuszewskiemu, kt&oacute;ry kolejny raz odgrywał piłkę na pole karne, ale zamiast do napastnika &quot;Kolejorza&quot;, odbiła się od n&oacute;g Putivtseva, myląc Jana Muchę. Były bramkarz Legii m&oacute;gł sobie odbić tego pechowo straconego gola skuteczną interwencją przy strzale Nielsena. To mogła być kluczowa obrona, bo w końc&oacute;wce Nieciecza doprowadziła do gola kontaktowego. Piłka po strzale Mikovicia odbiła się od Lasse Nielsena, zmyliła golkipera gości i trafiła do siatki. Złudne jednak były marzenia Niecieczan o wyr&oacute;wnaniu. Kilka minut p&oacute;źniej dobrą piłkę na skrzydle otrzymał Barkroth, kt&oacute;ry skutecznie dośrodkował na głowę Radosława Majewskiego, a ten spokojnie umieścił piłkę w siatce Muchy. Lech wygrywa 3:1. Czy to dobry omen?</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Niepokonani Lubinianie&nbsp;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Poniedziałkowe starcie na zakończenie 6 kolejki Ekstraklasy pomiędzy Zagłębiem Lubin, a Wisłą Krak&oacute;w okazało się być pojedynkiem o fotel lidera. Obydwie ekipy dobrze zaczęły ten sezon, dlatego oczekiwano, że to starcie będzie hitem kolejki. Rzeczywiście był to dobry mecz, stojący na wysokim poziomie. Jako pierwsi do głosu doszli gospodarze. Piłka zagrana przez Starzyńskiego z rożnego trafiła do Jacha. Ten na dwie pr&oacute;by chciał pokonać bramkarza Wisły, najpierw prawą nogą (strzał zablokowany, potem lewą. Piłka znalazła się pod poprzeczką bramki Buchalika. &nbsp;Dalsze losy pierwszej połowy wyglądały jak starcie dw&oacute;ch bokser&oacute;w na ringu. Cios za ciosem, najpierw jeden, potem drugi. U Wisły dobre pr&oacute;by mieli Basha w poprzeczkę oraz Silva. Natomiast Zagłębie mogło kilka razy przynajmniej strzelić drugą bramkę, lecz świetnie bronił Buchalik (m.in. dobre wyciągnięcie piłki Świerczokowi spod n&oacute;g) albo fatalnie mylili się piłkarze &quot;Miedizowych&quot; jak zrobił to Jach po kolejnym rzucie rożnym, gdzie minął się z &nbsp;prostą piłką. M&oacute;gł mieć drugiego gola. Pierwsza połowa była dość wyr&oacute;wnana, w drugiej konkretniejsi byli gospodarze. Już na samym jej początku bramkę m&oacute;gł zdobyć Starzyński, ale w dobrej, wydawało się, sytuacji strasznie skiksował. W 57 minucie nie najlepiej zachował się Arsenić. Pomimo przerwania ataku Świerczoka, ten nieodpowiedzialnie zagrał do Bashy, kt&oacute;ry już był atakowany przez gracza gospodarzy. &nbsp;Albańczykowi nie udało się skutecznie zagrać, do piłki doszedł Dziwniel, zagrywając miękką wrzutkę do Świerczoka. Były zawodnik Polonii Bytom przyjął ją sobie i strzelił obok bezradnego Buchalika. Ostatni cios Zagłębie zadało w końc&oacute;wce. Czerwiński najpierw dobrze zszedł do środka, po chwili zagrał piłkę na bok pola karnego. Tam dobiegł do niej Buksa, kt&oacute;ry niemiłosiernie ograł Gonzalesa, a następnie zdobył bramkę, kt&oacute;rej jako wychowanek Wisły nie celebrował. Zagłębie dzięki tej wygranej nie tylko jest liderem, a także jedyną jeszcze niepokonaną drużyną w tym sezonie Lotto Ekstraklasy.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Fot. Pressfocus</p>
<div class="saboxplugin-wrap" itemtype="http://schema.org/Person" itemscope itemprop="author"><div class="saboxplugin-tab"><div class="saboxplugin-gravatar"><img alt='Jakub Dziubek' src='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=100&#038;d=mm&#038;r=g' srcset='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=200&#038;d=mm&#038;r=g 2x' class='avatar avatar-100 photo' height='100' width='100' itemprop="image"/></div><div class="saboxplugin-authorname"><a href="https://footbar.info/author/jakubdziubek" class="vcard author" rel="author" data-wpel-link="internal"><span class="fn">Jakub Dziubek</span></a></div><div class="saboxplugin-desc"><div itemprop="description"></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><p>Artykuł <a href="https://footbar.info/grad-goli-w-6-kolejce-lotto-ekstraklasy" data-wpel-link="internal">Grad goli w 6. kolejce LOTTO Ekstraklasy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://footbar.info/grad-goli-w-6-kolejce-lotto-ekstraklasy/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Relacja z 5 kolejki Lotto Ekstraklasy</title>
		<link>https://footbar.info/relacja-z-5-kolejki-lotto-ekstraklasy</link>
					<comments>https://footbar.info/relacja-z-5-kolejki-lotto-ekstraklasy#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Dziubek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 18 Aug 2017 02:04:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Lotto Ekstraklasa]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<guid isPermaLink="false"></guid>

					<description><![CDATA[<p>W piątej kolejce zmagań polskiej Ekstraklasy byliśmy świadkami kilku rzeczy &#8211; wreszcie dobrego meczu Legii Warszawa, zmiany lidera, powstrzymania Igora Angulo, kontrowersyjnej oprawy kibic&#243;w Wisły Krak&#243;w w derbowym spotkaniu z Cracovią. Rezultaty ostatniego weekendu jednych przybliżają do upragnionych cel&#243;w, drugich odsuwają. Zapraszam na relację z 5 kolejki Lotto Ekstraklasy. Legia szlifuje formę przed Sheriffem Tiraspol [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://footbar.info/relacja-z-5-kolejki-lotto-ekstraklasy" data-wpel-link="internal">Relacja z 5 kolejki Lotto Ekstraklasy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><b>W piątej kolejce zmagań polskiej Ekstraklasy byliśmy świadkami kilku rzeczy &#8211; wreszcie dobrego meczu Legii Warszawa, zmiany lidera, powstrzymania Igora Angulo, kontrowersyjnej oprawy kibic&oacute;w Wisły Krak&oacute;w w derbowym spotkaniu z Cracovią. Rezultaty ostatniego weekendu jednych przybliżają do upragnionych cel&oacute;w, drugich odsuwają. Zapraszam na relację z 5 kolejki Lotto Ekstraklasy.</b></p>
<div class="cms-plugin tri-tpl"></div>
<p style="text-align: justify;"><b>Legia szlifuje formę przed Sheriffem Tiraspol</b></p>
<p style="text-align: justify;">Nie milkną jeszcze echa od ostatniej oprawy Legionist&oacute;w poświęconej Powstaniu Warszawskiemu podczas spotkania z FC Astaną, a w trakcie meczu z Piastem Gliwice kibice gospodarzy zaprezentowali kolejną oprawę dotyczącą tej samej tematyki. Wielki baner z napisem &quot;Za przelaną w Powstaniu krew, Warszawa dzisiaj oddaje wam cześć&quot; został wywieszony przy okazji obchod&oacute;w święta Wojska Polskiego, z racji kt&oacute;rego przed każdym meczem Ekstraklasy grany jest Mazurek Dąbrowskiego. Podopieczni Jacka Magiery lepiej weszli w to spotkanie. Z minuty na minutę Legia coraz bardziej zagrażała bramce Jakuba Szmatuły i w 17 minucie osiągnęła sw&oacute;j cel. Po centrze z narożnika boiska, piłka została wybita przez obrońc&oacute;w Piasta w dość niefortunny spos&oacute;b, bowiem dostała się pod nogi Dominika Nagy&#39;ego. &nbsp;Węgier, słynący z dość &quot;szybkiej nogi&quot;, niemalże natychmiastowo ją przyjął i uderzył na bramkę, tuż na interweniującym golkiperem Piasta. Do końca pierwszej połowy Legia zdawała się kontrolować przebieg spotkania. Podobnie było na początku drugiej połowy. &quot;Wojskowi&quot; kontynuowali swoje granie, stwarzali sobie okazje, a jedną z lepszym miał Sadiku, kt&oacute;ry otrzymał dobre podanie na wybieg, jednak zbyt wolno zbierał się z piłką i zmuszony został do oddania strzału z 16 metra, kt&oacute;ry wybronił Szmatuła. Gdy wydawało się, że gospodarze prędzej czy p&oacute;źniej strzelą drugą bramkę, to właśnie goście z Gliwic mogli, a nawet powinni byli doprowadzić do wyr&oacute;wnania. Piłkę po błędzie obrońcy przejął Pietrowski, kt&oacute;ry znalazł się przy samym Malarzu. Zagrał do lepiej ustawionego Papadopulosa i można tylko łapać się za głowę jakim cudem Czech nie trafił z kilku metr&oacute;w na niestrzeżoną przez Malarza bramkę oraz bić gromkie brawa dla Pazdana, kt&oacute;ry wybił futbol&oacute;wkę z linii bramkowej. Naprawił tym samym sw&oacute;j błąd ze spotkania z Termalica. Stare porzekadło m&oacute;wi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Jakże dobitnie przekonał się o tym Piast. W 78 minucie świetnym, technicznym zagraniem popisał się Guilherme do Jędrzejczyka. Obrońca &quot;Wojskowych&quot; znalazł się na prawej flance osamotniony i zagrał płaską piłkę do niepilnowanego an 16 metrze Mączyńskiego. Reprezentant Polski pokazał klasę przyjmując piłkę i natychmiastowo oddając pewny strzał w r&oacute;g bramki Szmatuły. Ładny gol. Chwilę potem było jeszcze gorzej. Pietrowski chyba zbyt długo jeszcze rozpamiętywał piękną bramkę &quot;Mąki&quot;, bowiem jego zagranie do tyłu było katastrofalne. Oczywiście nie dla Sadiku, kt&oacute;ry przejął piłkę, pokiwał obrońc&oacute;w i wyłożył dobrą piłkę do Guilherme, a temu nie pozostało nic innego jak umieścić ją w siatce. W końc&oacute;wce honor Piasta (i sw&oacute;j) uratował Papadopulos, kt&oacute;ry po dobrej centrze Barisicia, w swoim stylu, pokonał bramkarza gł&oacute;wką. Legia zaczyna się z lekka rozkręcać, p&oacute;ki co był to chyba najlepszy mecz Mistrz&oacute;w Polski w tym sezonie. Tymczasem Piast pozostaje dalej bez wygranej, na samym dnie tabeli.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Sandecja nieskuteczna w Niecieczy.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Chyba wszyscy kibice Sandecji czekają na powr&oacute;t swoich ulubieńc&oacute;w do Nowego Sącza. Nie chodzi już tylko o dojazdy do tej miejscowości, ale o sam fakt, że Sączersi nie potrafią tam strzelić nawet bramki. A wydawało się, że po wygranej w Białymstoku wszystko idzie w dobrym kierunku. Tymczasem w tym szeroko oczekiwanym spotkaniu na pierwsze emocje przyszło nam czekać do 30 minuty. Wtedy to Wisła Płock miała rzut rożny wykonywany przez Furmana. Piłka została zagrana w okolice 5 metra, gdzie najwyżej doskoczył Biliński, kt&oacute;ry pokonał Michała Gliwę i dał prowadzenie swojej ekipie.W końc&oacute;wce pierwszej odsłony okazję do wyr&oacute;wnania po tym samym, stałym fragmencie gry, miał Szufryn, ale jego uderzeni dobrze wybronił Kiełpin. Drugą połowę lepiej otworzyła Wisła i ekipa z Płocka była kilka razy bliska zdobycia drugiej bramki. Zabrakło jednak skuteczności. Po kolei Furman czy Dźwigała nie potrafili dobrze wykończyć świetnych zagrań swoich koleg&oacute;w. Zwłaszcza przestrzelona pr&oacute;ba tego drugiego spowodowała u niejednego kibica &quot;Nafciarzy&quot; furię, wyrażoną dobrze znanym na całym świecie słowem. W końc&oacute;wce przycisnęła Sandecja, kt&oacute;ra mogła pokazać Piastowi na czym polega zasada niewykorzystanych sytuacji. Nic jednak z tego, a najbardziej ma czego żałować Mraz, kt&oacute;ry m&oacute;gł mieć gola i asystę. Przy pierwszym przeszkodził mu obrońca gości, przy drugim może mieć pretensję do swojego kolegi, kt&oacute;ry postał piłkę z pustej przestrzeni nad bramkę. To powinien być przynajmniej celny strzał. Ostatecznie Wisła wywozi z Niecieczy trzy punkty, a trener Sączers&oacute;w musi znaleźć jakieś lekarstwo na nieskuteczność swoich podopiecznych na tym terenie.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Zagłębie przedłuża swoją serię&nbsp;</b></p>
<p style="text-align: justify;">Kibice w Poznaniu powoli się niecierpliwią. Ich drużyna w kr&oacute;tkim czasie pożegnała się z europejskimi pucharami, a chwilę p&oacute;źniej także z rozgrywkami o Puchar Polski. W stolicy Wielkopolski oczekują już tylko jednego. Mistrzostwa. Droga jest jednak jeszcze daleka przed graczami Nenada Bjelicy. Mecz z Zagłębiem nie należał do najlepszych w wykonaniu &quot;Kolejorza&quot;. W pierwszej połowie to goście byli bliżsi zdobycia bramki, gł&oacute;wnie za sprawą Dziwniela, kt&oacute;ry na lewym skrzydle sprytnie ograł Dilavera, wbiegł w pole karne i oddał silny strzał, kt&oacute;ry zatrzymał się na poprzeczce bramki Matusa Putnockiego. Zagłębie lepiej wyglądało w konstruowaniu atak&oacute;w. Jednakże to Lech wyszedł na prowadzenie w drugiej połowie. Dobrą, zespołową akcją popisał się duet Situm &#8211; Majewski. Ten drugi, otrzymując dobre podanie od Chorwata, posłał mu piłkę zwrotną. Skrzydłowemu Lecha nie pozostało nic innego, jak dobrze posłać piłkę w r&oacute;g bramki. Toteż uczynił, a strzegący bramki &quot;Miedziowych&quot; Polacek był bez szans. Lech chciał chyba dowieźć tego jednego gola do końca, lecz ta sztuka się nie udała. Zagłębie mocno uaktywniło się w końc&oacute;wce, gł&oacute;wnie na prawym skrzydle na kt&oacute;rym operował Alan Czerwiński. To właśnie ten zawodnik, pod dobrym zagraniu Woźniaka w polu karnym , przejął piłkę po błędzie Vujadinovia i posłał piłkę obok bezradnego Putnockiego w 80 minucie spotkania. Ostatecznie Zagłębie wyniosło cenny remis z Poznania, a co najważniejsze utrzymało swoją passę niepokonanej drużyny w tym sezonie Ekstraklasy (oczywiście p&oacute;ki co). Tymczasem Lech zmarnował doskonałą szansę na polepszenie swojej pozycji w ligowej tabeli, a co gorsza nie zaspokoił gorących ostatnio gł&oacute;w fanatyk&oacute;w &quot;Kolejorza&quot;, kt&oacute;rzy oczekują czegoś więcej po swoich graczach.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Derby dla Wisły</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wielkie Derby Krakowa &#8211; mecz, kt&oacute;ry elektryzuje wszystkich fanatyk&oacute;w Wisły i Cracovii. Święta Wojna ponownie została rozegrana przy Reymonta i jak zawsze przy okazji takich mecz&oacute;w nie zabrakło kontrowersji, kt&oacute;rą stworzyli fanatycy &quot;Białej Gwiazdy&quot;, prezentując oprawę wymierzoną przeciwko kibicom rywala zza miedzy. Oprawa mocno nie spodobała się władzom ligi, kt&oacute;re mają ukarać fanatyk&oacute;w Wisły. Co do samego meczu &#8211; na początku wszystko wskazywało, że to Cracovia wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku. Wysoki pressing na połowie rywala opłacał się podopiecznym Michała Probierza. To dzięki takiej taktyce udało się strzelić bramkę, a zrobił to nie kto inny, jak Krzysztof Piątek, kt&oacute;ry dostał wyśmienite podanie do Drewaniaka. Cracovia prowadziła, Cracovia wyglądała lepiej i &quot;Pasy&quot; mogły spokojnie strzelić kolejne bramki. Najbliżej tego był Mateusz Szczepaniak, kt&oacute;ry m&oacute;gł świetnie rozpocząć drugą odsłonę gry dla swojej ekipy, a w dobrej sytuacji posłał piłkę nad poprzeczką bramki Buchalika. Wydawało się, że spotkanie będzie tak przebiegać do końca, Wisła nie istniała zbytnio w ofensywie. Lecz po raz kolejny futbol pokazał, że jest nieprzewidywalny, a całe szczęście Wisły zaczęło się na 15 minut przed końcem spotkania. Wtedy Kamil Pestka został ukarany drugą ż&oacute;łtą i w konsekwencji czerwoną kartką przez arbitra. &quot;Biała Gwiazda&quot; postanowiła skrzętnie wykorzystać tą przewagę. Zrobił to Carlitos, kt&oacute;ry w 80 minucie oszukał aż czterech obrońc&oacute;w &quot;Pas&oacute;w&quot; swoim dryblingiem i jeszcze na sam koniec umieścił piłkę w siatce. C&oacute;ż za gol. Kilka minut p&oacute;źniej Sandomierski uratował swoją ekipę przed stratą drugiego gola po atomowym strzale Halilovicia. Zrobił to tylko na kilka minut, bowiem w 89 minucie piłkę ze skrzydła zacentrował Sadlok, futbol&oacute;wkę lekko trącił Carlitos i zdobył drugiego, jakże ważnego gola dla Wisły, bowiem dał on wygraną &quot;Białej Gwieździe&quot;, przede wszystkim prestiż w Krakowie kibicom tego klubu, a samemu sobie zapewnił status bohatera.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Angulo powstrzymany! Remisowa Arka</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nadszedł ten dzień, ta kolejka, ten mecz w kt&oacute;rym Igor Angulo nie zdobył bramki dla G&oacute;rnika. Jego passę tym razem przerwał zesp&oacute;ł prowadzony przez Leszka Ojrzyńskiego. Spotkanie, pr&oacute;cz odegrania Mazurka Dąbrowskiego, zostało poprzedzone złożeniem hołdu zmarłemu kibicowi Hajduka Split (zaprzyjaźnionego kibicowsko z G&oacute;rnikiem Zabrze),kt&oacute;ry dokonał żywota w wieku 23 lat i do tej minuty doping przez gospodarzy nie był prowadzony. Być może zabrakło tego wsparcia piłkarzom beniaminka, bowiem na samym początku spotkania wyglądali niemrawo. Mogli też szybko stracić gola, ale Grzegorz Piesio zmarnował dobre podanie od Jurado. Z minuty na minutę G&oacute;rnik powoli się rozkręcał i pr&oacute;bował wykorzystać&nbsp;atut własnego boiska, kt&oacute;ry pom&oacute;gł im w spotkaniach z Wisłą czy Legią. Jednakże na najgroźniejsze akcje kibice z Zabrza musieli czekać długo, a gdy już przychodziły, to kończyły się fiaskiem, zazwyczaj niecelnymi strzałami lub dobrymi interwencjami Steinborsa. Druga odsłona gry zaczęła się dość nieprzyjemnie. Starcie powietrzne pomiędzy Kojem, a Sochą było bardzo bolesne i doprowadziło ostatecznie do zdjęcia obydw&oacute;ch graczy z boiska na noszach. Na całe szczęście obydwoje są już w stabilnym stanie i nic większego im nie dolega. Minuty leciały i Arkowcy stanęli przed świetną szansą, kiedy to dobrą piłkę wyłożył Mateusz Szwoch Patrykowi Kunowi. Ten znalazł się w sytuacji sam na sam z Loską i zamiast posyłać piłkę lekko nad bramkarzem, wystrzelił ją w trybuny. Wydawało się, że nic nie zapowiada większych emocji w tym spotkaniu, aż tu nagle w końc&oacute;wce zrobiło się gorąco. Arka w swoim stylu zdobyła gola, poprzez mocne wystrzelenie piłki w pole karne z autu. Tam dobrze na nogę piłkę sobie przyjął Jurado, kt&oacute;y zachował się jak rasowy snajper szybko się odwracając z piłką i strzelając w r&oacute;g bramki. Nie minęła chwila, a G&oacute;rnik doprowadził do wyr&oacute;wnania za sprawą Wolsztyńskiego, kt&oacute;ry głową wykorzystał dośrodkowanie Kądziora. W końc&oacute;wce spotkania Igor Angulo m&oacute;gł powiększyć sw&oacute;j dorobek bramkowy. M&oacute;gł, ale tego nie zrobił, bo miał przed sobą dobrze dysponowanego Steiborsa, kt&oacute;ry uratował ekipie znad morza cenny punkt i tym samym Arka, podobnie jak Zagłębie, jest jak na razie niepokonana w tym sezonie Ekstraklasy. Tym samym G&oacute;rnik pierwszy raz w tym sezonie nie zdobywa kompletu punkt&oacute;w na własnym terenie.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Szalony mecz w Kielcach!</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dla takich spotkań warto oglądać mecze. Nie tak dawno mogliśmy na Kolporter Arenie obejrzeć ciekawe spotkanie pomiędzy Koroną, a Cracovią, tym razem mieliśmy r&oacute;wnie ciekawe widowisko gospodarzy podejmujących wicemistrza kraju. Spotkanie dobrze zaczęło się dla gości z Białegostoku. Piłkę na lewej flance wywalczył Romańczuk, kt&oacute;ry wywi&oacute;dł w pole Barry&#39;ego, wbiegł w pole karne i wycofał piłkę do lepiej ustawionego Pospisila, kt&oacute;ry zakończył tę akcję golem. Korona zaczęła szukać okazji do wyr&oacute;wnania i udało się jej to w 24 minucie. Dobrym zagraniem popisał się Cebula, kt&oacute;ry na prawej stronie oszukał obrońc&oacute;w Jagi, zagrał świetną piłkę do Możdżenia. Wychowanek Lecha uderzył co prawda w słupek, ale piłka szczęśliwie doleciała do n&oacute;g Aankoura, kt&oacute;ry m&oacute;gł się cieszyć z wyr&oacute;wnującego gola. Widocznie ta bramki mocno oskrzydliła ekipę trenera Latteriego. &quot;Scyzory&quot; zdominowały końc&oacute;wkę pierwszej połowy i mogły schodzić z niej przy prowadzeniu, ale w ostatniej minucie pierwszej części Aankour zmarnował rzut karny, pewnie wybroniony przez Kelemena. Po przerwie goście ponownie wyszli na prowadzenie. Tym razem dobrą, indywidualną akcją popisał się Rymaniak, kt&oacute;ry oszukał Barry&#39;ego dla kt&oacute;rego ten mecz będzie tym do wyrzucenia szybko z pamięci. Gdy znalazł się w polu karnym zagrał piłkę na środek. Ta minęła wszystkich, łącznie z bramkarzem i znalazła się przy Sheridanie, dla kt&oacute;rego nie zostało nic innego niż strzał do pustej bramki. Zn&oacute;w prowadzenie Jagi, zn&oacute;w odpowiedź Korony. Kosakiewicz zagrał centrę z rzutu wolnego na pole karne wicemistrz&oacute;w Polski, tam dopadł do niej najaktywniejszy w ekipie gospodarzy Rymianiak i głową pokonał Kelemena. Obydwie ekipy miały jeszcze swoje okazje, ale wszystko wskazywało na remis w tym spotkaniu. Ku nieszczęściu Korony tak się nie stało. Sekulski w ostatniej minucie znalazł się na skrzydle i chciał zagrywać dośrodkowanie w pole karne. Na jego szczęście piłka odbiła się od Kallaste, myląc tym samym Alomerovicia oraz wpadając do jego bramki. Gospodarze nie mieli już czasu na odpowiedź i po bardzo dobrym spotkaniu to Jagiellonia sięga po trzy punkty, a Korona zostaje z niczym.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Lechia w kryzysie</b></p>
<p style="text-align: justify;">Przed sezonem jeden z murowanym kandydat&oacute;w na Mistrza Polski. Jednak p&oacute;ki co niewiele na to wskazuje, by tak miało być. Mecze ekipie z Tr&oacute;jmiasta ostatnio nie wychodzą i w Szczecinie tym razem było podobnie. Pogoń grała o wiele lepiej od zespołu gości i kilka razy byli bliscy zdobycia bramki. Jedną z lepszym akcji &quot;Portowcy&quot; rozegrali w środku pierwszej połowy, kiedy to szybkim zagraniem z pośredniego rzutu wolnego popisał się Frączczak, jednak jego podania nie wykorzystał Gyurcso, a raczej dobrze wyszedł z bramki Kuciak. Lechia w ataku praktycznie nie istniała, a za najlepszą okazję ekipy Piotra Nowaka można uznać strzał Marco Paixao kt&oacute;ry na początku drugiej połowy znalazł się w polu karnym gospodarzy, ale z ostrego kąta obił tylko nogi Załuski. Minuty mijały, a w drużynie z wojew&oacute;dztwa Zachodniopomorskiego narastała coraz bardziej chęć zdobycia bramki. Szczeg&oacute;lnie u Gyurcso. Węgier był bardzo aktywny, dużo robił, sporo strzelał czy dobrze zagrywał kolegom piłki, ale zawsze był tam ten jeden mankament. Dusan Kuciak. Bramkarz biało-zielonych był w dobrej formie tego dnia i wiele razy ratował Lechii sk&oacute;rę przed utratą bramki, kt&oacute;ra mogłaby dać gospodarzom upragnioną wygraną na własnym stadionie. Tymczasem remis chyba nie zadowala żadnej z ekip. Ani Pogoni, znajdującej się dalej nisko w tabeli, ani tez Lechii, marzącej o mistrzowskim pasie.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dobry finisz kolejki we Wrocławiu</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Kibic&oacute;w na stadionie Śląska zazwyczaj dużo niema, a wtorkowy mecz z Termalicą na pewno nie m&oacute;gł zgromadzić rzeszy kibic&oacute;w. Ci co jednak przyszli nie mieli czego żałować, bo byli świadkami dobrego meczu. Lepiej w spotkanie weszła Termalica, kt&oacute;ra co chwila zagrażała bramce strzeżonej przez Jakuba Wrąbla. Przede wszystkim gracze Mariusza Rumaka sporo zagrożenia stwarzali po stałych fragmentach gry, jednak na drodze do szczęścia stał albo golkiper gospodarzy albo Piotr Celeban, kt&oacute;ry potrafił wybić piłkę zmierzającą w światło bramki niemalże z linii. Pod koniec pierwszej połowy obudzili się gospodarze. Dużą aktywnością cechował się przede wszystkim Marcin Robak. Były napastnik m.in. Lecha czy Pogoni był kilka razy bliski pokonania Jana Muchy, ale Słowak zachowywał czujność na bramce. Drugą połowę otworzyły dwa świetne rajdy &#8211; wpierw Śpiączki, potem z drugiej strony Koseckiego. Obydwa jednak skończyły się strzałami wprost w bramkarzy. &nbsp;Dopiero w 51 minucie udało się zdobyć pierwszą bramkę w tym spotkaniu, a jej autorem był Robak, kt&oacute;ry wykorzystał z zimną krwią bardzo dobre, prostopadłe zagranie Koseckiego. Ślask m&oacute;gł objąć dwubramkowe prowadzenie w 80 minucie, kiedy to złym zagraniem do Putivtseva &quot;popisał&quot; się Miković. Piłka trafiła do Chrapka, kt&oacute;remu udało się sprytnie minąć Ukraińca i jeszcze odegrać do wbiegającego Piecha. Jakim cudem Piech z tak bliskiej odległości nabił tylko Jana Muchę, to chyba wie on tylko sam. Po tej kolejce zapamiętamy to, jak bardzo ważne są hasła &quot;gramy do końca&quot;, &quot;dop&oacute;ki piłka w grze&quot; czy &quot;niewykorzystane sytuacje się mszczą&quot;. Ostatnia minuta, dośrodkowanie ze środka boiska w wykonaniu Termalici. Piłka trafia ostatecznie pod nogi Kamila Słabego, a były gracz Sandecji silnym i szybkim strzałem pokonuje Wrąbla i doprowadza do remisu. Dobre spotkanie, z podziałem punkt&oacute;w. Oby więcej takich.</p>
<div class="saboxplugin-wrap" itemtype="http://schema.org/Person" itemscope itemprop="author"><div class="saboxplugin-tab"><div class="saboxplugin-gravatar"><img alt='Jakub Dziubek' src='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=100&#038;d=mm&#038;r=g' srcset='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=200&#038;d=mm&#038;r=g 2x' class='avatar avatar-100 photo' height='100' width='100' itemprop="image"/></div><div class="saboxplugin-authorname"><a href="https://footbar.info/author/jakubdziubek" class="vcard author" rel="author" data-wpel-link="internal"><span class="fn">Jakub Dziubek</span></a></div><div class="saboxplugin-desc"><div itemprop="description"></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><p>Artykuł <a href="https://footbar.info/relacja-z-5-kolejki-lotto-ekstraklasy" data-wpel-link="internal">Relacja z 5 kolejki Lotto Ekstraklasy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://footbar.info/relacja-z-5-kolejki-lotto-ekstraklasy/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Temperatura wzrasta z każdym meczem &#8211; relacja z piątkowych i sobotnich meczy Ekstraklasy</title>
		<link>https://footbar.info/temperatura-wzrasta-z-kazdym-meczem-relacja-z-piatkowych-i-sobotnich-meczy-ekstraklasy</link>
					<comments>https://footbar.info/temperatura-wzrasta-z-kazdym-meczem-relacja-z-piatkowych-i-sobotnich-meczy-ekstraklasy#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Dziubek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Aug 2017 00:18:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[bruk-bet termalica nieciecza]]></category>
		<category><![CDATA[górnik zabrze]]></category>
		<category><![CDATA[lechia gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[legia warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Lotto Ekstraklasa]]></category>
		<category><![CDATA[piast gliwice]]></category>
		<category><![CDATA[pogoń szczecin]]></category>
		<category><![CDATA[śląsk wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[wisła kraków]]></category>
		<category><![CDATA[wisła płock]]></category>
		<category><![CDATA[zagłębie lubin]]></category>
		<guid isPermaLink="false"></guid>

					<description><![CDATA[<p>Nasz liga jest trochę jak stary silnik, kt&#243;ry z każdą kolejną chwilą coraz bardziej się rozkręca. Następne kolejki&#160;tylko podnoszą nam tempo (a co niekt&#243;rym kibicom tętno). Ta kolejka p&#243;ki co też nam się rozkręca. Zaczęło się powoli, od dosyć słabego piątku, ale w sobotę mogliśmy ujrzeć już lepsze działania tej machiny. I miejmy nadzieję, że [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://footbar.info/temperatura-wzrasta-z-kazdym-meczem-relacja-z-piatkowych-i-sobotnich-meczy-ekstraklasy" data-wpel-link="internal">Temperatura wzrasta z każdym meczem &#8211; relacja z piątkowych i sobotnich meczy Ekstraklasy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><b>Nasz liga jest trochę jak stary silnik, kt&oacute;ry z każdą kolejną chwilą coraz bardziej się rozkręca. Następne kolejki&nbsp;tylko podnoszą nam tempo (a co niekt&oacute;rym kibicom tętno). Ta kolejka p&oacute;ki co też nam się rozkręca. Zaczęło się powoli, od dosyć słabego piątku, ale w sobotę mogliśmy ujrzeć już lepsze działania tej machiny. I miejmy nadzieję, że niedziela i poniedziałek będą już tylko lepsze.&nbsp;</b></p>
<div class="cms-plugin tri-tpl"></div>
<p><strong>Cesarz Estonii, władca pudeł&nbsp;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Mecz szukającego okazji do zdobycia pierwszy trzech punkt&oacute;w w tym sezonie Piasta z mocno podbudowanym ostatnim zwycięstwem Śląskiem Wrocław nie zgromadził na trybunach za wielu widz&oacute;w, lecz ci obecni nie mogli zbytnio narzekać. No chyba, że na początku. To goście jako pierwsi objęli prowadzenie po golu Marcina Robaka z rzutu rożnego wykonywanego przez Chrapka w 8 minucie, był to pierwszy gol byłego napastnika Lecha Poznań w nowych barwach, warto wspomnieć, że jest to dziesiąty sezon z rzędu, w kt&oacute;rym napastnik strzela bramkę. Potem niemalże przez cały mecz mogliśmy obserwować jak to Piast kontroluje mecz. Szczeg&oacute;lnie aktywny u gospodarzy był Bukata, kt&oacute;ry co chwila rozruszał grę ofensywną swego zespołu, aktywność gospodarzy opłaciła się im w 29 minucie. Wtedy po zamieszaniu w polu karnym piłkę na przedpole wypiąstkował Wrąbel. Miał pecha, że stał tam dobrze ustawiony Dziczek, kt&oacute;ry mocny strzałem po ziemi zza pola karnego umieścił piłkę w siatce. Ładny gol! Przed przerwą Piastowi udało się ponownie zdobyć bramkę, tym razem jednak ze spalonego, co zauważyli sędziowie. W drugiej połowie ekipa Dariusza Wdowczyka kontynuowała swoją grę, świetnie rozgrywali swoje akcji, rozklepując obronę wrocławian. Mieli tylko jeden problem. Jakuba Wrąbla, kt&oacute;ry w drugiej połowie bronił jak w transie i wybronił kilka ciężkich piłek swojemu zespołowi,&nbsp;miał trochę szczęścia, że nie puścił drugiej bramki tego dnia. W 86&#39; minucie w polu karnym popchnięty został Konczkowski. Sędzia Raczkowski po dłuższej naradzie z asystentami ostatecznie odgwizdał karnego. Do futbol&oacute;wki na 11 metrze podszedł Vassiljev. Estończykowi chyba nie służy powr&oacute;t do Gliwic, gdyż zn&oacute;w, tak jak w pierwszej kolejce, przestrzelił rzut karny, kt&oacute;ry m&oacute;gł dać prowadzenie jego drużynie. A nawet zwycięstwo. Ostatecznie obydwie ekipy musiały się &quot;zadowolić&quot; podziałem punkt&oacute;w.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mecz Wisły&nbsp;nie porwał</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Starcie dw&oacute;ch imienniczek raczej nikt nie zapamięta z porywającego widowiska, o kt&oacute;rym kibice rozmawiali by przez kilka tygodniu przy piwku. Jedyny trunek, jaki mogli zażyć, to ewentualnie ciepłą kawę na pobudzenie. Obydw&oacute;m ekipom dosyć mozolnie przyszło rozgrywać akcje. Gospodarze z Płocka mieli ogromne trudności z przedostaniem się pod pole karne &quot;Białej Gwiazdy&quot;. Stąd też najczęściej uderzali z dystansu. Pomysł dobry, ale wykończenia, jakie prezentowali piłkarze w niebiesko-białych strojach, były dalekie od ideału &#8211; albo nad bramką albo za słabe. Krakowianom trochę łatwiej już to przychodziło, gł&oacute;wnie za sprawą aktywnego Carlitosa. Trzeba przyznać, że Hiszpan ma papiery na grę w Ekstraklasie. Świetnie umie urwać się spod krycia obrońc&oacute;w, co pokazał jeszcze w pierwszej połowie, kiedy to świetnie oszukał Stępińskiego. Niestety jego strzał był za mocny i znalazł się nad poprzeczką bramki Kiełpina. W drugiej połowie na emocje przyszło nam czekać dopiero w końc&oacute;wce, kiedy to obie ekipy ruszyły do ataku i szukały swoich okazji do zdobycia bramki. I doczekaliśmy się jej. W doliczonym czasie gry. Szkoda tylko, że w jego zdobyciu musiał pom&oacute;c błąd obrońcy, konkretnie Byrtka, kt&oacute;ry źle wybił piłkę, wprost na głowę Bartoszka. Młody piłkarz z Krakowa zgrał ja szybko do wbiegającego Carlitosa, a ten nie miał problem&oacute;w z pokonaniem Kiełpina. Ostatecznie to Wisła z Krakowa może się cieszyć z 3 punkt&oacute;w w starciu Wiseł oraz z trzeciej wygranej w tym sezonie.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;<strong>Bez kompleksowy beniaminek z Zabrza</strong></p>
<p style="text-align: justify;">G&oacute;rnik terminarzu łatwego nie ma &#8211; czwarty z rzędu rywal z grupy mistrzowskiej zeszłego sezonu, a jego rywale nie mają łatwo z nim. Tym razem przekonała się o tym Lechia Gdańsk. Spotkanie dobrze mogło się zaczął dla gości ze śląska. Za sprawą, rzecz jasna, nikogo innego, niż Igora Angulo. Ależ to fenomenalny gracz na warunki naszej Ekstraklasy. Dopiero w 10 minucie załapał gdzieś pierwszy kontakt z piłką. I już od razu m&oacute;gł mieć gola, ale minimalnie chybił. Po kilku dobrych minutach zn&oacute;w był w dobrej, 100% okazji. G&oacute;rnik świetnie wyprowadza kontry na początku tego sezonu, to także pokazał w 19 minucie spotkania. Piłkę na środku boiska przejął Wolsztyński, kt&oacute;ry zagrał idealną piłkę na dobieg dla Kądziora. Przed byłym piłkarzem Wigier Suwałki na granicy pola karnego znalazł się Kuciak. Zawodnik trenera Brosza oddał ją Angulo, kt&oacute;ry wcześniej świetnie uniknął spalonego, ale z boku pola karnego nie trafił do pustej bramki. No c&oacute;ż &#8211; do trzech razy sztuka. Zapewne to m&oacute;gł sobie pomyśleć lider klasyfikacji strzelc&oacute;w i powiedzenie to świetnie sprawdziło się w jego przypadku. G&oacute;rnik wyrzucił mocno piłkę w pole karne gdańszczan w 39 minucie. Nie sięgnął do niej Wolsztyński, ale ta przyciągnięta przez magnes w nogach Angulo trafiła do niego i Hiszpan pewnym strzałem m&oacute;gł cieszyć się z 7 gola w tym sezonie. Co za napastnik! Po przerwie goście dalej naciskali podopiecznych Piotra Nowaka. Trzeba przyznać, że ekipa znad morza miała spore problemy z wyprowadzaniem akcji, pomimo ogromnej przewagi w posiadaniu piłki. Ale udało im się wyr&oacute;wnać. Wieteska dotknął piłkę ręką we własnym polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał Marco Paixao. Do końca meczu już za wiele się nie działo. Remis w Gdańsku może cieszyć G&oacute;rnik&oacute;w, 7 punkt&oacute;w po 4 meczach jak na beniaminka jest dobrym wynikiem. A nawet świetnym, jeśli weźmiemy pod uwagę, że przyszło im grać na starcie z takimi zespołami jak Legia, Jaga, Wisła oraz Lechia. Ci ostatni maja nad czym myśleć. Fatalny start dla gdańszczan, już drugi mecz z rzędu nie udaje im się wygrać na własnym terenie. Czy Piotr Nowak ma o co się bać?</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Zagłębie bezlitosne&nbsp;</b></p>
<p style="text-align: justify;">Co prawda trener Piotr Stokowiec nie ma w swoim składzie Igora Angulo, ale posiada dw&oacute;ch napastnik&oacute;w, kt&oacute;rzy wiedzą jak zdobywać bramki. Jego piłkarze mocno weszli w spotkanie. Już w 5 minucie objęli prowadzenie, kiedy to Dziwniel świetnie urwał się na lewym skrzydle, zacentrował w pole karne idealnie na głowę Nespora, a Czech mocnym strzałem przełamał ręce Załuski. &quot;Miedziowi&quot; starali się p&oacute;jść za ciosem i co chwila atakowali bramkę Pogoni. Załuska musiał mieć naprawdę pomarańczowo przed oczyma. Dobrą okazję miał Jagiełło, kt&oacute;ry dostał wyśmienitą piłkę od Starzyńskiego, przerzuconą za linię obrony &quot;Portowc&oacute;w&quot;. Lubiński &quot;Figo&quot; może żałować, że jego kolega zabrał mu okazję na asystę kolejki nieudanym strzałem pod nogami Załuski. Goście najlepszą okazję mieli po dobry pokazie szybkości Gyurcso, kt&oacute;ry na lewym skrzydle dał sobie radę z obrońcami Zagłębia i zagrał Frączczakowi jeszcze lepszą piłkę, niż wcześniej Dziwniel Nesporowi. I aż dziw bierze, że napastnik Macieja Skorży tego nie trafił. I takie okazje się mszczą. A sam Frączczak ma czego pouczyć się od Świerczoka, kt&oacute;ry zastąpił w 25 minucie Nespora. I trzeba powiedzieć, że ta wymuszona zmiana była bardzo dobra. Czerwiński dobrze oszukał kilku obrońc&oacute;w Pogoni na prawej flance, następnie posłał miękką piłkę w pole karne. Ta idealnie minęła głowę Rudola, trafiła do napastnika Zagłębia, kt&oacute;ry ze stoickim spokojem przyjął ją sobie i następnie uderzył obok bezradnego Załuski. Po przerwie &quot;Portowcy&quot; się obudzili i ruszyli do odrabiania strat. Najbliżej był ponownie Frączczak, kiedy to piłka po uderzeniu Kort zza pola karnego nie została skutecznie wybita przez Polacka. Napastnik Pogoni z dosyć ostrego kąta zdołał ją musnąć obok goalkeepera, ale piłkę z linii bramkowej wybił Kopacz. Mijały minuty, Pogoń szukała gola, znaleźć nie mogła, Zagłębie uspokajało grę, nie spieszyło się, ale zadało decydujący cios na koniec. Ponownie Świerczok, kt&oacute;remu piłka została zagrana na bok. Wydawało się, że były piłkarz m.in Polonii Bytom przetrzyma ją na skraju pola karnego i zagra gdzieś w bok. Nic z tego. Napastnik postanowił zakończyć karierę Rudola, kt&oacute;rego oszukał jak juniora, a następnie po raz drugi w tym meczu oszukał Załuskę. Zagłębie wygrywa 3 mecz w sezonie i ma już łącznie 10 punkt&oacute;w w tabeli. Piotr Stokowiec p&oacute;ki co notuje dobry start ze swoją drużyną. Tyle, że po 4 meczach w zeszłym sezonie lubinianie też mieli 10 punkt&oacute;w, a potem skończyli w grupie spadkowej. Jak będzie tym razem?</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Koszmar ze stadionu Niecieczy&nbsp;</b></p>
<p style="text-align: justify;">Czy jest jakiś inny zesp&oacute;ł, kt&oacute;ry tak nie lubi jeździć do Niecieczy jak Legia? Być może jest, a być może nie ma. Nie zmienia to jednego faktu. Mistrzom Polski ciężko się tam gra. Pierwsza odsłona gry nie należała do najatrakcyjniejszych. Obydwie strony miały po jednej, dobrej sytuacji, bliżej byli gospodarze, ale przy dobrej okazji Śpiączka uderzył obok bramki Legii. W drugiej odsłonie mocno pom&oacute;gł swoim kolegom Jan Mucha. Były bramkarz obecnego Mistrza Polski najpierw dobrze sparował piłkę bitą przez &#8230;. Kupczaka, kt&oacute;ry może dziękować Słowakowi uniknięcia gola samob&oacute;jczego. Potem jeszcze lepszym refleksem wykazał się, kiedy z 30 metra potężnie uderzał Czerwiński, piłka leciała w samo okienku bramki Termalici, ale Mucha świetnie, z dużym poświęceniem, wyciągnął się i wybronił ten strzał, okazję miał jeszcze Sadiku, ale niecelnie. Kiedy wydawało się, że Legia wreszcie może znaleźć sw&oacute;j rytm w tym meczu, niespodziewanie na prowadzenie wyszli gospodarze. Jovanović perfekcyjnie urwał się obrońcom Legii, na tyle, że aż Jędrzejczyk upadł z wrażenia. Doszedł pod samą linię bramkową, tam zagrywał piłkę do ustawionego pod bramką Piątka. Piłka odbiła się od jego nogi najpierw, potem od nogi Pazdana i ostatecznie zn&oacute;w wr&oacute;ciła do byłego gracza Zagłębia Lubin, kt&oacute;ry m&oacute;gł się cieszyć ze zdobytej bramki. &quot;Wojskowych&quot; musiał sfrustrować taki stan rzeczy, toteż ruszyli do ataku. Bezradnie. Nawet pomimo dużej liczby graczy na polu karnym Bruk-betu ciężko było im oddać skuteczny, celny strzał. Najbliżej był Guilherme z gł&oacute;wki, ale niestety dla Jacka Magiery tylko obok bramki. Termalica nie mogła sobie wymarzyć lepszego, pierwszego zwycięstwa w tym sezonie, niż nad Mistrzami Polski. Chciałoby się rzecz, że to sensacja, ale to już raczej norma. Legia patentu na Termalicę w Niecieczy nie ma.</p>
<div class="saboxplugin-wrap" itemtype="http://schema.org/Person" itemscope itemprop="author"><div class="saboxplugin-tab"><div class="saboxplugin-gravatar"><img alt='Jakub Dziubek' src='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=100&#038;d=mm&#038;r=g' srcset='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=200&#038;d=mm&#038;r=g 2x' class='avatar avatar-100 photo' height='100' width='100' itemprop="image"/></div><div class="saboxplugin-authorname"><a href="https://footbar.info/author/jakubdziubek" class="vcard author" rel="author" data-wpel-link="internal"><span class="fn">Jakub Dziubek</span></a></div><div class="saboxplugin-desc"><div itemprop="description"></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><p>Artykuł <a href="https://footbar.info/temperatura-wzrasta-z-kazdym-meczem-relacja-z-piatkowych-i-sobotnich-meczy-ekstraklasy" data-wpel-link="internal">Temperatura wzrasta z każdym meczem &#8211; relacja z piątkowych i sobotnich meczy Ekstraklasy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://footbar.info/temperatura-wzrasta-z-kazdym-meczem-relacja-z-piatkowych-i-sobotnich-meczy-ekstraklasy/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Chcemy więcej takich spotkań- zakończenie 3 kolejki i zapowiedź następnej</title>
		<link>https://footbar.info/chcemy-wiecej-takich-spotkan-zakonczenie-3-kolejki-i-zapowiedz-nastepnej</link>
					<comments>https://footbar.info/chcemy-wiecej-takich-spotkan-zakonczenie-3-kolejki-i-zapowiedz-nastepnej#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Dziubek]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Jul 2017 22:10:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[cracovia]]></category>
		<category><![CDATA[korona kielce]]></category>
		<category><![CDATA[Lotto Ekstraklasa]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[zapowiedź]]></category>
		<guid isPermaLink="false"></guid>

					<description><![CDATA[<p>Oglądając takie zakończenie kolejki, jakie&#160;mieliśmy w Kielcach, to aż się prosi by takich mecz&#243;w było znacznie więcej w naszej lidze. Akcja za akcją, gol za golem, wynik 4:2 i całe mn&#243;stwo emocji.&#160;To jest to za co kochamy Ekstraklasę.&#160; Ekstramecz! Dawać nam tutaj więcej takich mecz&#243;w! Dziś w Kielcach nikt na trybunach Kolporter Areny oraz przed [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://footbar.info/chcemy-wiecej-takich-spotkan-zakonczenie-3-kolejki-i-zapowiedz-nastepnej" data-wpel-link="internal">Chcemy więcej takich spotkań- zakończenie 3 kolejki i zapowiedź następnej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Oglądając takie zakończenie kolejki, jakie&nbsp;mieliśmy w Kielcach, to aż się prosi by takich mecz&oacute;w było znacznie więcej w naszej lidze. Akcja za akcją, gol za golem, wynik 4:2 i całe mn&oacute;stwo emocji.&nbsp;To jest to za co kochamy Ekstraklasę.&nbsp;</strong></p>
<div class="cms-plugin tri-tpl"></div>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ekstramecz!</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dawać nam tutaj więcej takich mecz&oacute;w! Dziś w Kielcach nikt na trybunach Kolporter Areny oraz przed telewizorem nie m&oacute;gł narzekać na poziom potyczki&nbsp;Korony z Cracovią. No może poza kibicami &quot;Pas&oacute;w&quot;, kt&oacute;rych ulubieńcy tym razem wyraźnie przegrali. Mecz, choć&nbsp;nie grały ekipy&nbsp;z najwyższej, ligowej p&oacute;łki, m&oacute;gł a&nbsp;nawet powinien się podobać. Wcześniej Korona potrafiła zagrać dobre spotkania przeciwko Legii czy Zagłębiu, Cracovia ostatnio zagrała fajną piłkę w Gdańsku. Mimo to&nbsp;żadne z poprzednich&nbsp;spotkań tych drużyn nie obfitowała w sporą&nbsp;ilość&nbsp;bramek. A tu proszę. Jako pierwsi do bramki trafili&nbsp;gracze Michała Probierza. W polu karnym kielczan podczas rzutu rożnego najlepiej odnalazł się Siplak, kt&oacute;ry nie dał żadnych szans Alomeroviciowi. To była 24 minuta i wtedy właśnie otworzył się nam worek z bramkami. 7 minut p&oacute;źniej piłkę na boku pola karnego Cracovii przejął Rymaniak. Defensor &quot;Scyzoryk&oacute;w&quot; zachował się jak rasowy snajper, mijając zwodem obrońcę Cracovii, a następnie mocnym strzałem umieszczając piłkę w siatce. Chwilę potem Korona wyszła na prowadzenie. Po małym zamieszaniu w polu karnym, w kt&oacute;rym piłkę umiejętnie przetrzymał Maciej G&oacute;rski i&nbsp;nie widząc dobrej szansy na strzał, oddał ją&nbsp;Jukiciowi. Ten mając&nbsp;o niebo lepszą&nbsp; pozycję&nbsp;wiedział co z nią zrobić. Radość gospodarzy nie trwała zbyt długo ponieważ za moment&nbsp;Cracovia otrzymała rzut karny. A jedenastkę na bramkę pewnie wykorzystał Piątek. Chyba lekko wkurzony po ostatnim weekendzie, kiedy Szymon Marciniak odebrał mu dwa gole. Napastnik &quot;Pas&oacute;w&quot; uderzył bardzo mocno, dając&nbsp;wyr&oacute;wnanie swojej ekipie i tym samym&nbsp;m&oacute;gł odetchnąć z ulgą. Trochę cała ta sytuacja na boisku przypominała mecz Arki z Midtjylland &#8211; najpierw na prowadzenie wychodziła jedna drużyna, druga szybko odpowiedziała dwiema bramkami, ale potem pierwszej udało się wyr&oacute;wnać z karnego. Pech podopiecznych Probierza&nbsp;polegał na tym,że spotkanie to nie skończyło się takim samym wynikiem do przerwy jak w Gdyni. Korona otrzymała na sam koniec pierwszej połowy rzut karny, kt&oacute;ry wykorzystał Aankour. Wilk, podobnie jak jego koledzy po fachu (Kiełpin, Rusov) był&nbsp;bliski wybronienia tego strzału ale ostatecznie piłka przeszła po jego rękach. Przerwa. Po (uwaga!) bardzo dobrej pierwszej połowie. Biorąc pod uwagę&nbsp;te wszystkie 0:0 do przerwy w ostatnim czasie na&nbsp;taką pierwszą połowę jak ta w Kielcach,&nbsp;szczerze m&oacute;wiąc, warto było pocierpieć. Druga połowa już trochę nudniejsza. Padł tylko jeden gol. Fenomenalne zagranie otrzymał na prawej stronie Aankour, kt&oacute;ry wbiegł w pole karne, podał do lepiej ustawionego Cebuli, a ten&nbsp;zmusił&nbsp;do kapitulacji&nbsp;Wilka po raz&nbsp;czwarty.&nbsp;Wniosek po tym meczu nasuwa się jeden.&nbsp;Chcemy takich spotkań jak najwięcej.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co za tydzień?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Piast &#8211; Śląsk :Urban potwierdzi dobrą formę swojej drużyny?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Spotkanie ekipy, kt&oacute;ra jest w lekkim dołku z drużyną, kt&oacute;ra wydaje się, że znalazła&nbsp;na swoje kłopoty receptę. Dla Piasta to mecz szansy na trochę lepszy start tego sezonu, ale przed nimi rywal z Wrocławia, kt&oacute;ry na pewno jest mocno podbudowany ostatnim zwycięstwem nad gdańską Lechią. Być może start 4 kolejki będzie tak samo udany, jak ostatni piątkowy mecz we Wrocławiu. Liczymy na to!</p>
<p style="text-align: justify;">Typ: Śląsk</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wisła Płock &#8211; Wisła Krak&oacute;w : W tej Ekstraklasie jest miejsce tylko dla jednej Wisły</strong></p>
<p style="text-align: justify;">To starcie&nbsp;będzie można zobaczyć w Płocku w piątek o godzinie 20:30. Dla gospodarzy tego meczu to będzie już trzeci mecz domowy. Ostatnio udało im się tu pokonać Lecha. Ale imienniczka z Krakowa jest silna, mocna i z pewnością będzie szukać okazji na zdobycie 3 punkt&oacute;w i odrobienie strat poniesionych w Zabrzu.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Typ: remis</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Lechia &#8211; G&oacute;rnik: a może raczej Paixao vs Angulo?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Piłkarską sobotę rozpocznie mecz 4 ekipy ubiegłego sezonu z beniaminkiem. Na papierze &#8211; Lechia. W rzeczywistości &#8211; raczej wskazałbym G&oacute;rnik jako faworyta. Zabrzanie w dobrym stylu wracają do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Czy Angulo potwierdzi swoją dobrą formę i podtrzyma dobrą dyspozycję G&oacute;rnika? Lechia tymczasem w lekkim kryzysie, dwie przegrane pod rząd, ale może to bracia Paixao okażą się lepsi od Hiszpana w zdobywaniu bramek?</p>
<p style="text-align: justify;">Typ: remis</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zagłębie &#8211; Pogoń: Zmazać plamy</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Obydwie ekipy łączy to, że w 3 kolejce zaliczyły wpadkę po głupich błędach swoich zawodnik&oacute;w (Polacek, Fojut). Zagłębie wydaje się być faworytem, graja u siebie, są mocną ekipą. Tyle że &quot;Portowcy&quot; wcale źle nie grają, a p&oacute;ki co wiele o ich wynikach decyduje pech. Może tym razem uda się go uniknąć i wygrać w Lubinie. Przekonamy się.</p>
<p style="text-align: justify;">Typ: Zagłębie&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Termalica &#8211; Legia: Wojskowi mają szansę aby poprawić bilans spotkań z Niecieczą</b></p>
<p style="text-align: justify;">Oj na to czekamy. Przedstawiciel wioski liczącej ok. 750 mieszkańc&oacute;w kontra klub ze Stolicy. Ale wielkość miasta&nbsp;w piłce wielkiej r&oacute;żnicy nie robi. Termalica p&oacute;ki co ma lepszą bilans w historii&nbsp;spotkań przeciwko Legii. A raz nawet udało im się wygrać z &quot;Wojskowymi&quot; 3:0. Korzyścią dla Bruk-Betu może być r&oacute;wnież fakt, że Legia raczej nie będzie oszczędzała sił w rewanżowym meczu z Astaną. Tyle, że sama Termalica nie jest aktualnie w dobrej formie, a Legia ma spore atuty w ataku.</p>
<p style="text-align: justify;">Typ: Legia</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Jagiellonia &#8211; Sandecja: komplet punkt&oacute;w kontra zero bramek</b></p>
<p style="text-align: justify;">Jaga jest liderem, Jaga ma komplet punkt&oacute;w, choć gra Jagi nie powala, a swoje zwycięstwa zawdzięcza&nbsp;w sporym stopniu&nbsp;szczęściu. Choć tym razem nie przyjeżdża do Białegostoku&nbsp;ekip ustawiona ofensywnie. Wręcz przeciwnie. Będzie to bardzo defensywnie usposobiona&nbsp;Sandecja. Beniaminek nie zdobył jeszcze gola, nie wygrał jeszcze meczu, ale ma dwa remisy i będzie w Białymstoku szukać okazji do poprawy&nbsp;tego bilansu. Ciekawy&nbsp;jest fakt, że Sandecja w czterech pierwszych spotkaniach Ekstraklasy przetestuje wszystkich, tegorocznych pucharowicz&oacute;w, nawet pomimo tego, że Wicemistrzowie Polski już nimi nie są.</p>
<p style="text-align: justify;">Typ: Jagiellonia</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Cracovia &#8211; Lech: meczy przyjaźni z gradem goli?</b></p>
<p style="text-align: justify;">Na trybunach przyjaźń, na boisku walka. Mecz pomiędzy ekipą Probierza, a zespołem Bjelicy może przynieść sporo emocji. I być może grad bramek. W ostatnich meczach obu ekip padło&nbsp;aż 6 goli. I naprawdę nikt nie ma nic przeciwko, by tyle padało r&oacute;wnież w Krakowie przy Kałuży. Pytanie tylko kto wygra? Budzący się Lech czy potrafiąca ugryźć Cracovia. Odpowiedź na pytanie poznamy w niedzielę.</p>
<p style="text-align: justify;">Typ: remis</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Arka &#8211; Korona: Kolejny super-poniedziałek?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">To nie będzie łatwy mecz dla gdynian, kt&oacute;rzy nie dość, że będą po podr&oacute;ży do Danii (oby szczęśliwej), to zmierzą się z silną ekipą Korony, kt&oacute;ra wbrew wszelkim opiniom sprzed początku rozgrywek daje radę&nbsp;i w żadnym spotkaniu nie wyglądała na gorszą ekipę. Arkowcy mogęą dodatkowo cierpieć na tzw. syndrom europejskich puchar&oacute;w i pokazać podobny futbol co z Płockiem (oby nie) co raczej w starciu z dobrze przygotowaną Koroną nie daje im zbyt&nbsp;wiele szans.</p>
<p style="text-align: justify;">Typ: remis</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Fot. Pressfocus</p>
<div class="saboxplugin-wrap" itemtype="http://schema.org/Person" itemscope itemprop="author"><div class="saboxplugin-tab"><div class="saboxplugin-gravatar"><img alt='Jakub Dziubek' src='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=100&#038;d=mm&#038;r=g' srcset='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=200&#038;d=mm&#038;r=g 2x' class='avatar avatar-100 photo' height='100' width='100' itemprop="image"/></div><div class="saboxplugin-authorname"><a href="https://footbar.info/author/jakubdziubek" class="vcard author" rel="author" data-wpel-link="internal"><span class="fn">Jakub Dziubek</span></a></div><div class="saboxplugin-desc"><div itemprop="description"></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><p>Artykuł <a href="https://footbar.info/chcemy-wiecej-takich-spotkan-zakonczenie-3-kolejki-i-zapowiedz-nastepnej" data-wpel-link="internal">Chcemy więcej takich spotkań- zakończenie 3 kolejki i zapowiedź następnej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://footbar.info/chcemy-wiecej-takich-spotkan-zakonczenie-3-kolejki-i-zapowiedz-nastepnej/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Lech straszy Utrecht, Arka usypia czujność Midtjylland &#8211; czyli niedziela w Ekstraklasie</title>
		<link>https://footbar.info/lech-straszy-utrecht-arka-usypia-czujnosc-midtjylland-czyli-niedziela-w-ekstraklasie</link>
					<comments>https://footbar.info/lech-straszy-utrecht-arka-usypia-czujnosc-midtjylland-czyli-niedziela-w-ekstraklasie#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Dziubek]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Jul 2017 01:08:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[arka gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[jagiellonia białystok]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Poznań]]></category>
		<category><![CDATA[Lotto Ekstraklasa]]></category>
		<category><![CDATA[piast gliwice]]></category>
		<category><![CDATA[pogoń szczecin]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[wisła płock]]></category>
		<guid isPermaLink="false"></guid>

					<description><![CDATA[<p>Lech Poznań wysłał właśnie wiadomość do Utrechtu, że w czwartek będzie ich czekać bardzo ciężki mecz. Poznaniacy wreszcie na fali i to w dobrym stylu. Tymczasem Arkowcy postanowili użyć taktyki zasłony dymnej przed meczem z FC Midtjylland, usypiając swym dzisiejszym meczem czujność Duńczyk&#243;w. A jedyna polska ekipa, kt&#243;ra do tej pory pożegnała się z pucharami [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://footbar.info/lech-straszy-utrecht-arka-usypia-czujnosc-midtjylland-czyli-niedziela-w-ekstraklasie" data-wpel-link="internal">Lech straszy Utrecht, Arka usypia czujność Midtjylland &#8211; czyli niedziela w Ekstraklasie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Lech Poznań wysłał właśnie wiadomość do Utrechtu, że w czwartek będzie ich czekać bardzo ciężki mecz. Poznaniacy wreszcie na fali i to w dobrym stylu. Tymczasem Arkowcy postanowili użyć taktyki zasłony dymnej przed meczem z FC Midtjylland, usypiając swym dzisiejszym meczem czujność Duńczyk&oacute;w. A jedyna polska ekipa, kt&oacute;ra do tej pory pożegnała się z pucharami jest już jedyną ekipą w tym sezonie z kompletem punkt&oacute;w. Zapraszam na niedzielną relację z Ekstraklasy.</strong></p>
<div class="cms-plugin tri-tpl"></div>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wisła Płock przyjechała&#8230;poleżeć na plaży w Gdyni</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Po dobrym, czwartkowym meczu, wielu zastanawiało się jak poradzi sobie Arka w lidze, godząc mecze w europejskich pucharach. Rywal&nbsp;niby nie z najwyższej p&oacute;łki, bo Wisła Płock, ale w zeszłym sezonie ekipie z Gdyni ani razu nie udało im się z nimi wygrać. Ale trener Leszek Ojrzyński przecież nie będzie się przejmować zbytnio takim spotkaniem, skoro w czwartek arcyważny mecz w Danii. Dlatego dał też odpocząć kilku czołowym piłkarzom jak Marcus, Socha i Sołdecki. Oczywiście lekko rezerwowy skład oraz możliwość występowania w Gdyni &quot;choroby europejskich puchar&oacute;w&quot; musiała podziałać na wyobraźnie selekcjonera i piłkarzy z Płocka. I rzeczywiście na początku wydawało się, że Wisła poszuka swojej szansy, gdyż bardzo szybko otworzyli wynik meczu. A konkretnie Byrtek, kt&oacute;ry po strzale głową pokonał Steinborsa. I wydawało się już, że ten mecz będzie ciekawy, ale dalsza gra Wisły leżała&#8230; i to dosłownie. Praktycznie co kilka minut kt&oacute;ryś z piłkarzy &quot;Nafciarzy&#39; pokładał się na boisku. Rozumiem, że była ładna pogoda, że Gdynia, że plaża niedaleko, ale bez przesady, na takie rzeczy to po meczu. A co w obozie gdynian? Festiwal nieskuteczności ofensywnej, naprawdę dziś słabo to wyglądało. Łatwiej wchodziło się w pole karne duńczyk&oacute;w, niż wiślakom. Ale c&oacute;ż&#8230; nie na darmo jest to najlepsza liga świata. A pr&oacute;bowali na wszystkie sposoby, gł&oacute;wnie napędzony Kun oraz będący w dobrej dyspozycji Piesio. Walczyli o każdą możliwą piłkę w ataku i raz to przyniosło efekt, kiedy Jurado poszedł za piłką, został stratowany w polu karnym przez Kiełpina. Sędzia wskazał na wapno, a tam pewnie poradził sobie Marcin Warcholak. Co prawda Kiełpin wyczuł intencję defensora Arki, ale musiałbym mieć kilka dodatkowych centymetr&oacute;w by sięgnąć ta piłkę. Gol przed przerwą m&oacute;gł tylko przynieść nam ciekawszą drugą połowę. Ale nie przyni&oacute;sł. Wisła nie robiła nic, by zaatakować bramkę rywali, kontynuując swoje leżenie na murawie, gospodarze dalej sobie nie radzili w ataku, a symbolem tego był wprowadzony po przerwie Michał Żebrakowski. Serio, chłopak ma dobre warunki fizyczne (1.93 m wzrostu), a nie wygrał bodajże żadnego pojedynku gł&oacute;wkowego. Co gorsza, lepiej w grze głową radzili sobie znacznie niżsi Siemaszko czy Kun, kt&oacute;rzy nie mierzą &nbsp;nawet 1.7 m. Ostatecznie 1:1, kt&oacute;re może cieszyć Wisłę, kt&oacute;ra dosłownie mogła &#8230; paść na murawę po tym remisie z małej satysfakcji, dla Arkowc&oacute;w taki wynik były marzeniem z pewnością w czwartek, ale nawet w Ekstraklasie trzeba go brać w ciemno.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zaczarowana Jaga</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Termalica grała lepiej, Jaga wygrała. G&oacute;rnik grał dobrze, Jaga wygrała. &nbsp;Pogoń miała więcej okazji, Jaga swoją wykorzystała i wygrała. Doprawdy dziwna jest ta Jagiellonia w tym sezonie. Niby nie grają nic wielkiego, a jednak wygrywają. I są liderami co ważne, jako jedyni z kompletem punkt&oacute;w. Możesz grać całe 90 minut dobrze, a na koniec wygrywa Jaga. Bo na razie zawsze do tej pory rywale na boisku prezentowali się lepiej od ekipy Ireneusza Mamrota, pr&oacute;cz jednego elementu. Skuteczności. Nie wiem czy to Kelemen użył jakiś czar&oacute;w czy może przed meczem straszy napastnik&oacute;w rywali, że coś im zrobi jak strzelą &#8211; choć to by oznaczało, że Angulo raczej by nie wyszedł we wczorajszym meczu z Wisłą. Bądź, co bądź to co Pogoń wyprawiała, aż prosiło się by piłka wpadła do siatki. Ile to pr&oacute;b mieli, czy to z akcji środkiem, czy to z boku boiska. Ale za każdym razem pech. Dobre zawody rozgrywał rumuński, boczny obrońca, Rapa. M&oacute;gł on mieć spokojnie ze dwie, trzy asysty. Lecz zawsze coś stało na przeszkodzie obsłużonym przez niego kolegom. Albo to słupek albo to obok bramki. Czasami wydawało się, że ktoś czuwa nad piłkarzami Jagiellonii. Oni sami by pewnie uznali, że to Runje, kt&oacute;ry wybił piłkę zmierzającą do pustej bramki z niemalże linii bramkowej. Piłkarze Mamrota do prawie końca spotkania nie zrobili nic, by wygrać. Ale zrobił to dla nich Fojut. Możesz rozegrać bardzo dobry mecz, ale na sam jego koniec przytrafi Ci się taki błąd, kt&oacute;ry zniweczy wszelkie plany, a ciebie samego ośmieszy. To właśnie spotkało doświadczonego defensora &quot;Portowc&oacute;w&quot;. Ktoś pamięta zachowanie Sobiera w meczu ze Śląskiem, kiedy &quot;zabawił&quot; się na własnej połowie, po czym stracił piłkę na rzecz rywali. Podobnie zrobił Fojut, piłkę przejął Sheridan i w sytuacji sam na sam pokonał Załuskę, dzięki czemu to Jaga mogła się cieszyć, szczęśliwie, z kompletu punkt&oacute;w. I jak tu nie kochać Lotto Ekstraklasy.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Utrecht, strzeż się!</b></p>
<p style="text-align: justify;">Ekipa budowlana Lech Poznań pod kierownictwem inżyniera Nenada Bjelicy dostał zlecenie, by zburzyć wieżowiec Piast Gliwice. Z tego zadania ekipa wywiązała się na piątkę. Choć na początku łatwo nie było. Początek wskazywał raczej, że to Piastowi bliżej do strzelenia gola. Zmasowany atak od początku spotkania na bramkę Buricia. Efekt? Żaden. Nie ma bramek. A na nie przyszło poczekać dopiero do 40 minuty. Tyle, że wtedy to maszyna poznańska się rozkręciła na dobre. Dobrym wejściem w owej minucie popisał się J&oacute;źwiak, kt&oacute;ry padł w polu karnym po kontakcie z obrońcą. Sędzia wskazał na 11 metr. Do piłki podszedł Nicki Bille Nielsen i choć jego intencje zostały wyczute przez Rusova, to jednak strzał przełamał jego ręce i piłka wylądowała ostatecznie w siatce. Jeszcze przed przerwą Lech strzelił drugiego gola. Gajos świetnie wypuścił na boku Makuszewskiego, kt&oacute;ry wszedł w pole karne i stał się drugim katem dla rąk Rusova, a piłka ponownie zatrzepotała w siatce. I kto by się takiego prowadzenia spodziewał wcześniej? Niewielu, a przynajmniej nie przed przerwą, bo do pierwszego gola Lech grał słabo. Po przerwie to Kolejorz tym razem mocno ruszył w ofensywie. Lokomotywa napędzała się z minuty na minutę i co chwila powodowała dodatkowe litry potu na czole goalkeepera gości. Ale spokojnie. Czego miał się obawiać? Nielsena, kt&oacute;remu wyraźnie brakuje zimnej krwi albo szczęścia przy wykańczaniu akcji? Swoją drogą, tej drugiej cechy może pozazdrościć Barisiciowi. To chyba jeden z bardziej przypadkowych goli w Ekstraklasie. Piłka po dośrodkowaniu Vassiljeva trafiła pod głowę Koruna. Nie wiem do końca czy chciał on zgrywać do Chorwata czy strzelać na bramkę, w każdym razie piłka odbiła się od napastnika Piasta, myląc tym samym Buricia. Niespodziewanie Piast osiągnął kontakt, choć to oni tym razem grali beznadziejnie. Było sporo czasu, tą stratę jednej bramki można było fajnie wykorzystać. Ale po co? Zamiast tego na boisko wszedł Gytkjaer, zastępujący Nielsena. Oj Nicki m&oacute;głby się na treningach pouczyć trochę od swego rodaka. Ten perfekcyjnie wykańczał swoje sytuacje, przede wszystkim wiedział gdzie wsadzić nogę po dośrodkowaniach z prawej strony czy to swojego sąsiada ze Szewcji Barkrotha czy Roberta Gumnego. Między golami Duńczyka strzelił jeszcze ostatnio będący w dobrej formie Trałka. Po dograniu Situma w pole karne Łukasz miał na tyle sporo wolnej przestrzeni, że m&oacute;gł spokojnie się na początku pogubić z piłką, a potem oddać perfekcyjny strzał w r&oacute;g bramki. Koniec końc&oacute;w Lech wygrał 5:1 i to nie jest dobra wiadomość dla Utrechtu, kt&oacute;ry przyjedzie grać na Bułgarską w czwartek. Oj macie się o co bać, Holendrzy!&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Fot. Pressfocus</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<div class="saboxplugin-wrap" itemtype="http://schema.org/Person" itemscope itemprop="author"><div class="saboxplugin-tab"><div class="saboxplugin-gravatar"><img alt='Jakub Dziubek' src='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=100&#038;d=mm&#038;r=g' srcset='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=200&#038;d=mm&#038;r=g 2x' class='avatar avatar-100 photo' height='100' width='100' itemprop="image"/></div><div class="saboxplugin-authorname"><a href="https://footbar.info/author/jakubdziubek" class="vcard author" rel="author" data-wpel-link="internal"><span class="fn">Jakub Dziubek</span></a></div><div class="saboxplugin-desc"><div itemprop="description"></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><p>Artykuł <a href="https://footbar.info/lech-straszy-utrecht-arka-usypia-czujnosc-midtjylland-czyli-niedziela-w-ekstraklasie" data-wpel-link="internal">Lech straszy Utrecht, Arka usypia czujność Midtjylland &#8211; czyli niedziela w Ekstraklasie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://footbar.info/lech-straszy-utrecht-arka-usypia-czujnosc-midtjylland-czyli-niedziela-w-ekstraklasie/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Angulo, Angulo gdzieś ty tyle czasu był? &#8211; sobota w Ekstraklasie</title>
		<link>https://footbar.info/angulo-angulo-gdzies-ty-tyle-czasu-byl-sobota-w-ekstraklasie</link>
					<comments>https://footbar.info/angulo-angulo-gdzies-ty-tyle-czasu-byl-sobota-w-ekstraklasie#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Dziubek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Jul 2017 11:00:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[górnik zabrze]]></category>
		<category><![CDATA[legia warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Lotto Ekstraklasa]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[Sandencja]]></category>
		<category><![CDATA[wisła kraków]]></category>
		<guid isPermaLink="false"></guid>

					<description><![CDATA[<p>Angulo &#8211; piłkarz, kt&#243;ry jako pierwszy w tym sezonie zanotował hat-tricka. A dzięki niemu jego G&#243;rnik Zabrze ograł kolejnego z faworyt&#243;w. I wszyscy się zastanawiają, gdzie taki piłkarz był przez te wszystkie lata? Dlaczego Legia wolała zastąpić Nikolicia Necidem, skoro w Zabrzu mieli taką bramkostrzelną maszynę? Co do Legii, to wreszcie udało im się wygrać [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://footbar.info/angulo-angulo-gdzies-ty-tyle-czasu-byl-sobota-w-ekstraklasie" data-wpel-link="internal">Angulo, Angulo gdzieś ty tyle czasu był? &#8211; sobota w Ekstraklasie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><b>Angulo &#8211; piłkarz, kt&oacute;ry jako pierwszy w tym sezonie zanotował hat-tricka. A dzięki niemu jego G&oacute;rnik Zabrze ograł kolejnego z faworyt&oacute;w. I wszyscy się zastanawiają, gdzie taki piłkarz był przez te wszystkie lata? Dlaczego Legia wolała zastąpić Nikolicia Necidem, skoro w Zabrzu mieli taką bramkostrzelną maszynę? Co do Legii, to wreszcie udało im się wygrać w lidze. Zapraszam na relację z sobotnich mecz&oacute;w.</b></p>
<div class="cms-plugin tri-tpl"></div>
<p><strong>Męczarnie Legii, ale jest ich pierwsze zwycięstwo</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W najlepszej lidze świata nigdy nie jest łatwo. Tutaj beniaminkowie, debiutanci i wiele innych, teoretycznie słabszych ekip, potrafi napsuć wiele krwi o wiele mocniejszym zespołom. Tym razem do Warszawy nie przyjechała odważnie nastawiona w ataku Termalica czy Arka Gdynia, kt&oacute;re potrafiły swego czasu zaskoczyć warszawiak&oacute;w, a Sandecja Nowy Sącz, kt&oacute;ra posiada istny mur do bramki. Tym razem &quot;Wojskowi&quot; zdołali się dwa razy przebić przez ten mur, choć sztuka ta nie była łatwa. Przynajmniej przez długi czas. Po pierwszej połowie wynik, kt&oacute;ry już nas lekko do siebie przyzwyczaił. 0:0. Ale za to dowiedzieliśmy się z pierwszej połowy kilku rzeczy. Że z Pasquato będą ludzie. Że Gliwa jest w formie. Że Grzegorz Baran zachował się tak, jak wskazuje jego nazwisko i zasłużenie wyleciał z boiska za faul na Kopczyńskim. Z początku można było mieć wątpliwości co do tej sytuacji, zwłaszcza, że mecz prowadził arbiter z Warszawy (co było szeroko komentowane na r&oacute;żnych forach internetowych), ale sędziemu Kwiatkowskiemu trzeba przyznać rację. Wyprostowana noga Barana mogła skończyć się nawet kontuzją dla młodego zawodnika Mistrza Polski. Po przerwie Legia starała się kontynuować swoją ofensywną grę. Sandecja, z racji tego też, że grała w osłabieniu, murowała swoją bramkę. Lecz nawet oni potrafili od czasu do czasu zaatakować, czego najlepszym przykładem jest strzał Piszczka na początku drugiej połowy. Kiedy minuty mijały, trener Jacek Magiera coraz bardziej się niecierpliwił, obgryzając wszystkie paznokcie oraz szukając rozwiązania na uniknięcie kompromitacji, jaką byłby dla legionist&oacute;w remis z Sandecja, grającą w 10. Do głowy przyszedł mu Hamalainen. I był to strzał w dziesiątkę. Fin wszedł, wywalczył piłkę, strzelił z ponad 20 metr&oacute;w na bramkę Michała Gliwy płaskim strzałem, a futbol&oacute;wka zatrzepotała w siatce. Gol, prowadzenie Legii od 70 minuty, u Sandecji załamanie, bo jednak ekipa beniaminka dzielnie broniła dostępu do bramki. O tym ile wni&oacute;sł były zawodnik Lecha do gry Legii niech świadczy także ostatnia akcja meczu, kiedy to dobrym przerzutem obsłuż Kucharczyka. A ten? Pognał z połowy boiska na bramkę rywali, w polu karnym oszukał zmęczonych Kubrana i Szufryna jak dzieci z akademii i strzałem z dosyć ostrego kąta pokonał Michała Gliwę. Tym samym Sandecja zakończyła w tym meczu swoją passę bez straconej bramki w tym sezonie, ale też dopiero teraz przegrała mecz, a biorąc pod uwagę rywala, z jakim się mierzyli oraz fakt grania w 10 &#8211; nie jest to wstyd. Tymczasem Legia niech się modli o podobny wynik w środę. Bo 2:0 z Astaną będzie o wiele lepiej smakować niż 2:0 z Sandecją.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Trzy razy Angulo!</strong></p>
<p style="text-align: justify;">O meczach G&oacute;rnika w tym sezonie, przynajmniej do tej pory, nie można byłoby powiedzieć że są nudne. Inaczej byłby to grzech przeciwko prawdzie. Ale czym byłyby te mecze zabrzan bez tego znakomitego Hiszpana, Igora Angulo. Kt&oacute;ry jak na razie jest fenomenem pierwszy trzech kolejek. Przed meczem można było m&oacute;wić o pojedynku dw&oacute;ch Hiszpan&oacute;w &#8211; wspomnianego Angulo oraz o zawodniku Wisły Carlitosie. Obydwaj stanowili o sile ofensywnej w dw&oacute;ch pierwszych spotkaniach obydwu drużyn. Tymczasem mieliśmy w tym meczu trochę odmienny pojedynek hiszpański &#8211; Angulo vs Gonzalez. O defensorze Wisły jedyne co można dobrego powiedzieć, to o jego strzale z początku spotkania, kt&oacute;ry skończył się na poprzeczce bramki Loski. Potem wyraźnie gubił się w pojedynkach z Igorem Angulo. A ten grał jak natchniony poprzednimi meczami i szukał kolejnych. Ale długo przyszło mu na nią poczekać, zważając jakie wcześniej miał okazje, jakie też dostawał prezenty od rywali, w tym od Gonzaleza. Ale ta sztuka udała mu się w 38 minucie. Kurzawa świetnie operował piłką na 20 metrze i miał dobrą pozycję do strzału. Zrezygnował, podał piłkę do Angulo. I być możę to była bardzo dobra decyzja. Hiszpan z ostrego konta zdołał posłać piłkę w boczną siatkę bramki strzeżonej przez Cuestę. Trzeci mecz pod rząd z golem. Po przerwie Wiśle udało się wyr&oacute;wnać. Dobrze zachował się Brlek, kt&oacute;ry przechwycił piłkę, oddał ją Małeckiemu. Pomocnik &quot;Białej Gwiazdy&quot; postanowił odegrać ją na skrzydło do wbiegającego Sadloka, kt&oacute;ry m&oacute;gł i powinien był mieć asystę na swoim koncie, ale Wojtkowskiemu zabrało kilku centymetr&oacute;w. Na jego szczęście piłka odbiła się od słupka, lecąc wzdłuż linii znalazła się przy Boguskim, kt&oacute;ry strzelił chyba najłatwiejszego gola w swej karierze. Ale z remisu długo cieszyć się nie mogli. Rzut rożny + Angulo + plecy Gonzaleza = gol. Piłka odbita od plec&oacute;w defensora Wisły zmyliła jego kolegę na bramce i znalazła się w bramce. Ale Cuesta bardziej może być zły na swego partnera z obrony w kolejnej akcji. Gonzalez i Brlek zaczęli się bawić piłką po wyrzucie z autu dosłownie tak, jakby dalej myśleli, że są na treningu. Angulo skrzętnie to wykorzystał. Przejął piłkę, nie dopuścił by opuściła ona linię boiska, wszedł w pole karne i z zimną krwią umieścił futbol&oacute;wkę po raz trzeci tego wieczoru w bramce gości. Hat-trick! A Gonzalez stał i się patrzył jak zaczarowany. Wisła szukała kontaktu, ale odnalazła go za p&oacute;źno bo dopiero w 86 minucie. Wtedy dobrą piłkę wrzucił Małecki, a Jakub Bartosz gł&oacute;wką posłał ją obok bezradnego w tej akcji Loski. 3:2. Piękny mecz, dużo emocji i Angulo z 6 bramkami plasuje się jako lider klasyfikacji strzelc&oacute;w.&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Fot. Pressfocus</p>
<div class="saboxplugin-wrap" itemtype="http://schema.org/Person" itemscope itemprop="author"><div class="saboxplugin-tab"><div class="saboxplugin-gravatar"><img alt='Jakub Dziubek' src='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=100&#038;d=mm&#038;r=g' srcset='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=200&#038;d=mm&#038;r=g 2x' class='avatar avatar-100 photo' height='100' width='100' itemprop="image"/></div><div class="saboxplugin-authorname"><a href="https://footbar.info/author/jakubdziubek" class="vcard author" rel="author" data-wpel-link="internal"><span class="fn">Jakub Dziubek</span></a></div><div class="saboxplugin-desc"><div itemprop="description"></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><p>Artykuł <a href="https://footbar.info/angulo-angulo-gdzies-ty-tyle-czasu-byl-sobota-w-ekstraklasie" data-wpel-link="internal">Angulo, Angulo gdzieś ty tyle czasu był? &#8211; sobota w Ekstraklasie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://footbar.info/angulo-angulo-gdzies-ty-tyle-czasu-byl-sobota-w-ekstraklasie/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Celeban kończy #0:0WPierwszejPołowieCzelendż &#8211; piątek w Ekstraklasie</title>
		<link>https://footbar.info/celeban-konczy-00wpierwszejpolowieczelendz-piatek-w-ekstraklasie</link>
					<comments>https://footbar.info/celeban-konczy-00wpierwszejpolowieczelendz-piatek-w-ekstraklasie#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Dziubek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 28 Jul 2017 21:45:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[bruk-bet termalica nieciecza]]></category>
		<category><![CDATA[lechia gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Lotto Ekstaklasa]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[śląsk wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[zagłębie lubin]]></category>
		<guid isPermaLink="false"></guid>

					<description><![CDATA[<p>No i stało się. Piotr Celeban został bohaterem Ekstraklasy i przełamał fatalną passę 13 kolejnych mecz&#243;w bez zdobytej bramki w pierwszej połowie. &#160;W ten piątek ostatnie drużyny bez punktu wreszcie jakieś zdobyły ich już teraz żadna ekipa z ekstraklasy nie ma zera na koncie (przynajmniej jeśli chodzi o punkty). Zapraszam na piątkową relację z Ekstraklasy. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://footbar.info/celeban-konczy-00wpierwszejpolowieczelendz-piatek-w-ekstraklasie" data-wpel-link="internal">Celeban kończy #0:0WPierwszejPołowieCzelendż &#8211; piątek w Ekstraklasie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>No i stało się. Piotr Celeban został bohaterem Ekstraklasy i przełamał fatalną passę 13 kolejnych mecz&oacute;w bez zdobytej bramki w pierwszej połowie. &nbsp;W ten piątek ostatnie drużyny bez punktu wreszcie jakieś zdobyły ich już teraz żadna ekipa z ekstraklasy nie ma zera na koncie (przynajmniej jeśli chodzi o punkty). Zapraszam na piątkową relację z Ekstraklasy.</strong></p>
<div class="cms-plugin tri-tpl"></div>
<p style="text-align: justify;"><strong>Polacek biegł się chyba cieszyć ze zwycięstwa, ale Terma zabrała mu tą radość</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszy piątkowy mecz w najlepszej lidze świata i na start mecz w Niecieczy. Miejscowe &quot;Słoniki&quot; podejmowały u siebie &quot;Miedziowych&quot; Piotra Stokowca. Pierwsza połowa. A jakże inaczej. Ta piękna tradycja 0:0 do przerwy. I szczerze &#8211; piłkarze nie zrobili absolutnie nic, by było inaczej. Dosłownie jakby na takie coś się um&oacute;wili. Może kolejny jakiś czelendż, o kt&oacute;rym nie wiemy? Gdyby ktoś na początku 1 połowy tego wyszedł, wr&oacute;ciłby dopiero na drugą i spytałby&quot;</p>
<p style="text-align: justify;"><em>-Coś interesującego się działo?</em></p>
<p style="text-align: justify;">To jeden by leżał na kanapie, bo zasnął biedak z nud&oacute;w, drugi by kończył ziewać, trzeci zaczął by się śmiać, dopiero czwarty powiedziałby srogim, znudzonym głosem &quot;<em>nic&quot;.&nbsp;</em>Nie wymaga to chyba szerszego komentarza. O wiele ciekawiej było już w drugiej odsłonie spotkania. A zaczęło ją dobrze Zagłębie, kt&oacute;re dobrze rozwinęło akcję na prawej stronie boiska, piłka ostatecznie znalazła się pod nogami debiutującego Czerwińskiego, kt&oacute;ry zagrał wzdłuż bramki, a tam czekał już Martin Nespor i 1:0 dla Zagłębia. &quot;Miedziowi&quot; nie chcieli na tym poprzestać i szukali kolejnych bramek. Szkoda tylko, że niekt&oacute;rym piłkarzom pomyliła się dyscyplina z podobną nazwą, tyle że z przymiotnikiem &quot;amerykański&quot; obok (do odnalezienia gdzieś na internetach ). Nieciecza potem, podobnie jak w meczu z Wisłą, wzięła się za robotę dopiero po koniec spotkania. Ale świetnymi paradami, wobec strzał&oacute;w gospodarzy, popisywał się Martin Polacek. Szkoda tylko, że sw&oacute;j dobry występ zakończył dla Zagłębia w fatalny spos&oacute;b. Bo jego &quot;radosne&quot; wyjście z bramki w ostatniej minucie spotkania, przy wolnym zagrywanym z połowy Termalici, bitym gdzieś na 14-15 metr nie stanowiło zupełnych podstaw do zapuszczenia się tak daleko przez bramkarza. Może myślał, że to koniec i wyszedł się cieszyć z 3 wygranej? Jeśli tak, to jego rodak, David Guba, szybko go uświadomił, że jest inaczej. Ostatecznie Termalica w szczęśliwych okolicznościach wydarła remis Zagłębiu, kt&oacute;re straciło szansę na trzecią wygraną pod rząd.</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Celeban show!</b></p>
<p style="text-align: justify;">I stanął wśr&oacute;d nich na 4 metrze i dostał piłkę na gł&oacute;wkę, zdobył bramkę, kt&oacute;ra przerwała 13 meczową plagę pierwszych poł&oacute;w bez zdobytej bramki, a imię jego Piotr Celeban &#8211; Dziś było dane nam oglądać kawał dobrej piłki we Wrocławiu. Kapitalna atmosfera już wcześniej udzielała się kibicom, bowiem fanatycy ekip Śląska i Lechii mają w tym roku 40 rocznicę wsp&oacute;lnej zgody, co oczywiście musieli uczcić oprawą. O ile o kibic&oacute;w nie trzeba było się martwić, o tyle, jak zwykle przed każdym meczem Ekstraklasy, o dyspozycję piłkarzy. Zupełnie zbędnie. A co ważne już w pierwszej połowie udzieliły się spore emocje. Oto w piątej minucie udało się przerwać fatalną passę mecz&oacute;w z pierwszą połową bezbramkową. Autorem gola Piotr Celeban, kt&oacute;ry dostał kapitalną wrzutkę od Riery. Przerzucił ją na tyle idealnie, że minęła każdego kogo się dało, a jednocześnie na tyle skutecznie, by osiągnąć cel. Potem do głosu zaczęli dochodzić goście. Oczywiście grą z klepki skrzydłami, do czego zdążyli przyzwyczaić już podopieczni Piotra Nowaka. Na ich nieszczęście okazało się, że Śląsk też potrafi grać kombinacyjnie. 30 minuta. Do tej pory bezbarwny Chrapek, kt&oacute;ry w fatalny spos&oacute;b przed chwila tracił piłki, nagle przerzuca piłkę za linię obrony, tam przejmuje ją Kosecki, kt&oacute;ry mija Kuciaka i zdobywa drugiego gola dla wrocławian. P&oacute;ki co mecz z ładniejszymi asystami niż golami. Do przerwy Śląsk zaskoczył, ale zasłużenie prowadził. Po przerwie&#8230; typowa Ekstraklasa chciałoby się rzecz. W przeciągu kilku minut na początku drugie aktu Lechia wyr&oacute;wnała. I to dwa razy za sprawą niezawodnego Flavio Paixao. Być może w tym sezonie Portugalczyk sięgnie po koronę kr&oacute;la strzelc&oacute;w? Na razie na koncie ma trzy trafienia. Dziś wpierw otrzymał świetne podanie od Stolarskiego, kt&oacute;ry nakręcony był na prawej obronie dosłownie jak dzień wcześniej Tadeusz Socha w spotkaniu z FC Midtjylland. Kilka minut potem dobrą centrą z rożnego popisał się Łukasik. Tam czyhał na nią Vitoria, kt&oacute;remu wpierw przypisano gola, ale powt&oacute;rki wykazały, że to piłka wylądowała na głowie Flavio. Do 70 minuty już za wiele się nie działo, ale kilko minutową &quot;pauzę&quot; piłkarze wyręczyli nam istną nawałnicą akcji jedna po drugiej. Raz Śląsk, kt&oacute;ry pokazał, że jednak umie grać w &nbsp;piłkę, a z drugiej Lechia, kt&oacute;ra do takiego widoku raczej przyzwyczaja. Koniec końc&oacute;w nadeszła 79 minuta. Być może Kuciak przed meczem oglądał spotkanie Termalici z Zagłębiem, zamiast słuchać na odprawie trenera Nowak. Jeśli tak było, to musiał się mocno zainspirować Martinem Polackiem, gdyż także jemu nie wyszło &quot;wyjście&quot; z bramki. Z prezentu skorzystał po raz drugi w tym meczu Celeban i ostatecznie z meczu przyjaźni to podopieczni Jana Urbana wyszli zwycięsko. Pierwsze punkty w tym sezonie i od razu trzy, ale w bardzo dobrym stylu. Tymczasem w Gdańsku b&oacute;l głowy, druga porażka z rzędu i zamiast uciekać potencjalnym rywalom w walce o koronę Mistrza Polski, to tylko pogarszają swoją sytuację, zwłaszcza że Lech i Legia jeszcze grają swoje spotkania.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Fot. Pressfocus</p>
<div class="saboxplugin-wrap" itemtype="http://schema.org/Person" itemscope itemprop="author"><div class="saboxplugin-tab"><div class="saboxplugin-gravatar"><img alt='Jakub Dziubek' src='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=100&#038;d=mm&#038;r=g' srcset='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=200&#038;d=mm&#038;r=g 2x' class='avatar avatar-100 photo' height='100' width='100' itemprop="image"/></div><div class="saboxplugin-authorname"><a href="https://footbar.info/author/jakubdziubek" class="vcard author" rel="author" data-wpel-link="internal"><span class="fn">Jakub Dziubek</span></a></div><div class="saboxplugin-desc"><div itemprop="description"></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><p>Artykuł <a href="https://footbar.info/celeban-konczy-00wpierwszejpolowieczelendz-piatek-w-ekstraklasie" data-wpel-link="internal">Celeban kończy #0:0WPierwszejPołowieCzelendż &#8211; piątek w Ekstraklasie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://footbar.info/celeban-konczy-00wpierwszejpolowieczelendz-piatek-w-ekstraklasie/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szaleństwo w Gdyni! Kolejorz w dobrej sytuacji przed rewanżem</title>
		<link>https://footbar.info/szalenstwo-w-gdyni-kolejorz-w-dobrej-sytuacji-przed-rewanzem</link>
					<comments>https://footbar.info/szalenstwo-w-gdyni-kolejorz-w-dobrej-sytuacji-przed-rewanzem#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Dziubek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 28 Jul 2017 03:00:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[arka gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[fc midtjylland]]></category>
		<category><![CDATA[fc utrecht]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Poznań]]></category>
		<category><![CDATA[liga europy]]></category>
		<guid isPermaLink="false"></guid>

					<description><![CDATA[<p>Skazywani na pożarcie, wstyd dla Polski, tylko nas upokorzą, eurowp&#8230; takie komentarze odnajdywało się przed spotkaniem Arki Gdynia z duńskim FC Midtjylland. Tymczasem Arkowcy pokazali dobre show przed własną publicznością i zaskoczyli chyba większość piłkarskich ekspert&#243;w swoim wynikiem. A w Holandii? Lech też miał startować z pozycji przegranego przeciwko drużynie FC Utrecht, ale 0:0 w [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://footbar.info/szalenstwo-w-gdyni-kolejorz-w-dobrej-sytuacji-przed-rewanzem" data-wpel-link="internal">Szaleństwo w Gdyni! Kolejorz w dobrej sytuacji przed rewanżem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><b>Skazywani na pożarcie, wstyd dla Polski, tylko nas upokorzą, eurowp&#8230; takie komentarze odnajdywało się przed spotkaniem Arki Gdynia z duńskim FC Midtjylland. Tymczasem Arkowcy pokazali dobre show przed własną publicznością i zaskoczyli chyba większość piłkarskich ekspert&oacute;w swoim wynikiem. A w Holandii? Lech też miał startować z pozycji przegranego przeciwko drużynie FC Utrecht, ale 0:0 w Holandii zdaje się być dobrym rezultatem w kontekście rewanżu przy Bułgarskiej.</b></p>
<div class="cms-plugin tri-tpl"></div>
<p><strong>Lech grał dobrze, ale mało skutecznie</strong></p>
<p style="text-align: justify;">To og&oacute;lny komentarz do tego meczu. Bo rzeczywiście poznaniacy na tle holenderskiej ekipy nie wyglądali wcale źle i nie chodzi tu tylko o kibic&oacute;w, kt&oacute;rzy dobrą liczbą wspierali Kolejorza, a w pewnym fragmencie gry zaprezentowali racowisko. Gdyby tylko tak piłkarze Nenada Bjelicy postanowili odpalić ze skutecznością, to Lech m&oacute;głby się już dziś cieszyć z awansu do fazy play-off. A tak&#8230; No c&oacute;ż, 0:0 na wyjeździe nie jest złym rezultatem, choć mogłoby być lepiej. Zwłaszcza jeśli spojrzymy jakie sytuacje mieli Gytkjaer czy najbardziej Nicki Bille Nielsen, kt&oacute;ry dostał tak świetne podanie (strzał) na 9 metr, dostając tak dużo czasu do przemyślenia strzału, że spokojnie m&oacute;gł bramkarza zapytać kt&oacute;ry r&oacute;g wybiera. Za to otrzymaliśmy słaby strzał w goalkeepera gospodarzy, bez namysłu i w totalnym pośpiechu. Szkoda. Chorwacki trener ekipy z Bułgarskiej będzie musiał poważnie porozmawiać z piłkarzami ofensywnymi, jeśli chce w przyszłości osiągać zwycięstwa. Lech nie dość, że jest nieskuteczny w lidze (0 branek w 2 spotkaniach), to jeszcze w Holandii zmarnował świetne okazje, by za tydzień poczuć komfort nad rywalem. Tak się jednak nie stało. Pozytywem dla szkoleniowca Kolejorza może być za to obrona. Zwłaszcza dobrze sobie radził debiutujący Vujadinović, kt&oacute;ry nie dawał spokoju napastnikom gospodarzy i widać, że chłopak ma potencjał na jednego z najlepszych defensor&oacute;w naszej ligi. Choć m&oacute;wienie w og&oacute;le o grze ofensywnej holendr&oacute;w nie wymaga szerszego komentarza. gdyż ta praktycznie dziś nie istniała. Leżała i nie wiedziała jak wstać, co począć. Jeśli Lech zagra podobnie przed własną publicznością, lecz z większą koncentracją w grze ofensywnej, to ma spore szanse na przybliżenie się do upragnionego celu &#8211; awans do fazy grupowej.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>Arkowcy powiedzieli &quot;Siema&quot; Europie</b></p>
<p style="text-align: justify;">Około 38 lat czekania na europejskie puchary. Tyle musieli wytrwać Ci &quot;wyjadacze stadionowi&quot;, kt&oacute;rzy pamiętają potyczki z Beroe Stara Zagora. Teraz przed ekipą z Gdyni tworzy się nowa historia, kt&oacute;ra przyciągnęła spore zainteresowanie wśr&oacute;d kibic&oacute;w ż&oacute;łto-niebieskich.Gdyby przed potyczkami o europejskie puchary ktoś zapytałby, jaka drużyna zaprezentuje się najgorzej z polskich ekip, zdecydowana większość wskazałaby na klub znad morza Bałtyckiego. A tutaj spora niespodzianka dla wszystkich. No prawie wszystkich, bo kibice Arki wierzyli od samego początku w dobry rezultat, co okazali raz świetnym dopingiem, a dwa efektowną oprawą (za kt&oacute;rą klub pewnie czeka kara, ale czy ktoś w Arce teraz o tym myśli?) tworząc kapitalną atmosferę. Baner z opisem &quot;Jak wikingowie stawiamy czoła Europie&quot; oraz pł&oacute;tno przedstawiające tych legendarnych wojownik&oacute;w ubranych w barwy bojowe gdynian świetnie zobrazowały wolę walki zawodnik&oacute;w Leszka Ojrzyńskiego. Przede wszystkim nie wyglądali na gorszych od bardziej faworyzowanych i doświadczonych duńczyk&oacute;w, starali się walczyć o każdą piłkę, a część piłkarzy grała jak nakręcona. Widać, że szkoleniowiec ma dobry wpływ na ten zesp&oacute;ł, a przede wszystkim pomysł na jego grę, choć często jego decyzje wydają się dziwne. No bo jak to tak grać bez napastnika, z Marcusem w obniżce formy na szpicy. A tu proszę, akcja z 30 minuty, brazylijczyk z polskim paszportem świetnie przyjmuje piłkę na 20 metrze, mija obrońcę z dużym spokojem i z jeszcze większym umieszcza piłkę w okienku bramki. I tak zaczęło się szalone 10 minuty na stadionie przy Olimpijskiej. Goście szybko doprowadzili do wyr&oacute;wnania za sprawą Hassana, kt&oacute;ry świetnie wbiegał pole karne i oszukał niemal wszystkich defensor&oacute;w, a potem po rzucie rożnym Dal Hende. Większość drużyn załamałaby ręce po czymś takim, ale nie Arkowcy. Ci ruszyli do ataku, opłaciło się szaleństwo Patryka Kuna, kt&oacute;ry wywalczył rzut karny, a jedenastkę na bramkę pewnie zamienił ponownie Marcus.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">W drugiej połowie wyglądało to już słabiej. Akcje szły powoli, bywało dużo gry na środku boiska czy też niecelnych podań. Ale to goście z Danii byli bliżej zdobycia trzeciej bramki. Ale przeszkadzał to albo kolega z drużyny albo poprzeczka albo dobra postawa defensor&oacute;w Arki. Szczeg&oacute;lnie mocno wyr&oacute;żniał się Tadeusz Socha. Chłopak jest chyba pozytywnie nakręcony po ostatnim meczu w Niecieczy, gdzie rozegrał bardzo dobre spotkanie przeciwko Sandecji. I dobry w obronie i w ofensywie robił swoje. Szczeg&oacute;lnie, że był bardzo bliski zdobycia dw&oacute;ch goli. Za pierwszym razem zatrzymał go bramkarz rywali, za drugim zabrakło centymetr&oacute;w. A szkoda. Bo mielibyśmy piękna bramkę po p&oacute;łobrocie. Na sam koniec było nam dane po raz kolejny przekonać się o świetnym nosie trenera Ojrzyńskiego do zmiennik&oacute;w. Akcja wprowadzonych w drugiej połowie zawodnik&oacute;w, Michała Nalepy oraz Rafał Siemaszki, gdzie ten pierwszy zagrywał piłkę z rzutu wolnego, a drugi strzelił z gł&oacute;wki nie do obrony. Ostatnia minuta spotkania, szał i radość na trybunach. Siemaszko po raz kolejny bohaterem gdynian, ale na owacje zasługuje od nich cały zesp&oacute;ł. Za tydzień rewanż w Danii. Zobaczymy czy Arkowcy utrzymają swoją dobrą predyspozycję oraz utrzymają (a może powiększą?) korzystny rezultat.</p>
<div class="saboxplugin-wrap" itemtype="http://schema.org/Person" itemscope itemprop="author"><div class="saboxplugin-tab"><div class="saboxplugin-gravatar"><img alt='Jakub Dziubek' src='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=100&#038;d=mm&#038;r=g' srcset='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=200&#038;d=mm&#038;r=g 2x' class='avatar avatar-100 photo' height='100' width='100' itemprop="image"/></div><div class="saboxplugin-authorname"><a href="https://footbar.info/author/jakubdziubek" class="vcard author" rel="author" data-wpel-link="internal"><span class="fn">Jakub Dziubek</span></a></div><div class="saboxplugin-desc"><div itemprop="description"></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><p>Artykuł <a href="https://footbar.info/szalenstwo-w-gdyni-kolejorz-w-dobrej-sytuacji-przed-rewanzem" data-wpel-link="internal">Szaleństwo w Gdyni! Kolejorz w dobrej sytuacji przed rewanżem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://footbar.info/szalenstwo-w-gdyni-kolejorz-w-dobrej-sytuacji-przed-rewanzem/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ekstraklasa przy wieczornym piwku &#8211; podsumowanie 2 kolejki Ekstraklasy</title>
		<link>https://footbar.info/ekstraklasa-przy-wieczornym-piwku-podsumowanie-2-kolejki-ekstraklasy</link>
					<comments>https://footbar.info/ekstraklasa-przy-wieczornym-piwku-podsumowanie-2-kolejki-ekstraklasy#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Dziubek]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Jul 2017 00:45:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Lotto Ekstaklasa]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<guid isPermaLink="false"></guid>

					<description><![CDATA[<p>O Ekstraklasie można m&#243;wić wiele &#8211; ale to co ją najlepiej określa to fakt, że jest jedyna w swoim rodzaju. &#160;Tylko w tej lidze na 8 spotkań w kolejce wszystkie pierwsze połowy kończą się bezbramkowymi remisami. Czyste jaja, złośliwi powiedzą, że słaba liga, nie ma kto strzelać. A prawda jest taka, że u nas w [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://footbar.info/ekstraklasa-przy-wieczornym-piwku-podsumowanie-2-kolejki-ekstraklasy" data-wpel-link="internal">Ekstraklasa przy wieczornym piwku &#8211; podsumowanie 2 kolejki Ekstraklasy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>O Ekstraklasie można m&oacute;wić wiele &#8211; ale to co ją najlepiej określa to fakt, że jest jedyna w swoim rodzaju. &nbsp;Tylko w tej lidze na 8 spotkań w kolejce wszystkie pierwsze połowy kończą się bezbramkowymi remisami. Czyste jaja, złośliwi powiedzą, że słaba liga, nie ma kto strzelać. A prawda jest taka, że u nas w Polsce to gola zdobyć niełatwo co świadczy o jej poziomie. Poza tym tylko tu międzynarodowy sędzia VARiuje w trakcie meczu, a kilka drużyn nawiedza choroba UEFA. Zapraszam na podsumowanie 2 kolejki Lotto Ekstraklasy.</strong></p>
<div class="cms-plugin tri-tpl"></div>
<p style="text-align: justify;"><strong>VAR, VAR, VAR &#8211; pierwsze użycie tego systemu w Polsce &#8230; i koszmar Krzysztofa Piątka</strong></p>
<p style="text-align: justify;">System VAR na dobre wszedł w polską rzeczywistość piłki kopanej w Rzeczypospolitej. Pierwszy raz testowano go co prawda podczas meczu o Superpuchar Polski, ale dopiero w 2 kolejce Ekstraklasy, konkretnie w Gdańsku w trakcie spotkania między zespołem Lechii, a Cracovii został użyty. I jak wypadł? Przekonał do siebie? Czy rzeczywiście pomaga unikać wielu błędnych decyzji? ,,No tak średnio bym powiedział&quot; &#8211; cytując jednego z graczy w Counter-Strike Global Offensive. Sędzia Szymon Marciniak dwa razy go użył, dwa razy przy golu dla Pas&oacute;w i dwa razy wzbudził mieszane uczucia. Jedni m&oacute;wią, że dobrze iż nie uznał żadnej z bramek Krzysztofa Piątka, drudzy że obie bramki padły prawidłowo. Moim zdaniem pierwszy z goli napastnika Cracovii powinien być uznany, ciężko się doszukać&nbsp;spalonego w tej sytuacji. W przypadku drugiej bramki rzeczywiście był spalony w początkowej fazie akcji i nie ma znaczenia, że nie było to kluczowe podanie. Kontrowersyjne decyzje sędziego nie wzbudziły zapewne tym samym większych sympatii wobec tej technologii, a jej największym krytykiem okazał się &#8230;. Mateusz Lewandowski, piłkarz Lechii, kt&oacute;rego drużyna skorzystała de facto dzięki temu systemowi (zachowywali dzięki niemu&nbsp;szansę na lepszy wynik). W wywiadzie po meczowym ocenił, że te powt&oacute;rki zabijają ducha sportu. Pytanie czy takie sporty jak tenis i siatk&oacute;wka są już od dawna martwe? Ciekawe. Bądź co bądź na pewno najmniejszą sympatią wobec VAR pała pewnie &quot;pokrzywdzony&quot; Krzysztof Piątek, kt&oacute;remu te dwie radości ze zdobytych goli na ciężkim terenie zostały zabrane w kilka sekund. To była dla niego VARiacka sobota.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>A idź pan z tymi kuponami</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Trzy pewniaczki na 2 kolejkę &#8211; trzy ekipy, kt&oacute;rych nazwy zaczynają się na literę &#39;L&quot;. Starzy koneserzy STS-a, kt&oacute;rzy wzięli sobie na podbicie kuponu, młodzi, kt&oacute;rzy zaczynają swoją przygodę z taśmami i dają jako pewniaczk&oacute;w Lecha, Legię i Lechię. No to teraz się przyznać, kto musiał wyrzucać sw&oacute;j kupon przez jedną, dwie lub może wszystkie te ekipy? Generalnie ciężko powiedzieć, że u nas jest nudno. W innych ligach też gł&oacute;wni faworyci czasem zawodzą, ale że aż trzech gł&oacute;wnych w jeden weekend to jest tam raczej nie do pomyślenia. A u nas już tak.Pytanie co jest tego przyczyną? Jacek Magiera i Nenad Bjelica mogą się bronić tzw. chorobą UEFA. Kt&oacute;ry to już raz. No szkoda, że ich argument obala Jagiellonia Białystok, kt&oacute;ra sw&oacute;j mecz wygrała akurat z G&oacute;rnikiem, a w czwartek podejmowała wicemistrza Azerbejdżanu. &quot;No ale oni grali dwa mecze u siebie pod rząd&quot;. No tak, Legia tak samo i co &#8211; remis z Koroną. A czym się będzie bronił Lech, jak nie faktem, iż Darko Jevtić wypadł na 2 miesiące. Rozumiem, że to ważna persona u Kolejorza, ale chyba są też inni zawodnicy, prawda? Legia i Lech mają najszersze ławki w całej Polsce, co powinno dawać spory komfort w rywalizacji na dw&oacute;ch frontach, a znowu mamy to samo. Pucharowicze zaliczają słaby star sezonu w lidze, no przynajmniej Lech i Legia. Jagiellonii być może dobrze to zrobi, że już odpadli. Co do Arki jeszcze się przekonamy. Na razie faworyci. A skoro już na morzem się znalazłem, to może warto skupić się na drugiej drużynie z Tr&oacute;jmiasta &#8211; Lechii. Pech? Może. Zmęczenie obleganiem bramki Wilka przez pierwsze 20 minut? Może. Ale drużyna Piotra Nowaka dostała tyle prezent&oacute;w, aż dwa od Marciniaka i zmianach decyzji o bramkach, a sama Cracovia jest zespołem w przebudowie, o wielu anonimowych zawodnikach jak na boiska naszej ligi, dodatkowo przyjechał Michał Probierz, kt&oacute;ry do tej pory miał pecha do biało-zielonych. To jednak zesp&oacute;ł z Krakowa wypadł lepiej i zanotował 3 oczka na swoim koncie.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Nie oglądać pierwszej połowy&nbsp;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Generalnie takich dziw&oacute;w dawno nie widziałem. Osiem mecz&oacute;w, osiem razy rozgrywana pierwsza połowa, każda po 45 minut co daje łącznie 360 minut i &#8230; ani jednej bramki. Cuda, cuda ogłaszają. Najlepsza obrona świata czy najgorsza ofensywa, a może i super bramkarze? I tak i nie. Ta liga po prostu nigdy nie przestanie zaskakiwać. Ale co się dziwić. Z jednej strony mamy świetne interwencje obrońc&oacute;w Cracovii na strzał Kuświka czy Martina Polacka, kt&oacute;ry broni w sytuacji sam na sam z Rierą, ale i też festiwal nieskuteczności. Co tu dużo m&oacute;wić &#8211; najlepsza liga na świecie bo bardzo nieprzewidywalna i co chwila nas zaskakuje, a wydaje się, że już wszystko widzieliśmy. No c&oacute;ż&#8230; aż strach pomyśleć co będzie jeszcze. A mimo wszystko &#8211; nie mogę się doczekać.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Liderzy z ostatnich minut</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Po 2 kolejkach mamy łącznie trzy ekipy, kt&oacute;re zebrały komplet zwycięstw do tej pory i są wsp&oacute;lnie liderami Ekstraklasy. Są to rzecz jasna zespoły Wisły, Jagiellonii oraz Zagłębia. Opr&oacute;cz wymienionych wyżej rzeczy łączy te zespoły jeszcze jedna. Mianowicie wszystkie one wywalczyły je dopiero w ostatnich minutach swego spotkania. Wisła długo męczyła się ze zdobyciem bramki przeciwko Termalice (na pewno nie męczyła się samym zespołem z &nbsp;Niecieczy, bo ci nie zrobili praktycznie nic by wygrać to spotkanie. Dopiero świetne dośrodkowanie Sadloka na głowę Brleka dało Wiśle trzy oczka. Co innego Jaga. M&oacute;wiło się o tym, że G&oacute;rnik to ciężki rywal, ale że aż tak, to chyba Ireneusz Mamrot się nie spodziewał. I tylko G&oacute;rnik sam sobie może pluć w brodę, że tylu sytuacji nie wykorzystał, a miał ich naprawdę sporo. Jaga obydwa gole w zwycięskim meczu 2:1 z beniaminkiem strzeliła po rzutach karnych. Ten drugi był lekko kontrowersyjny, ale c&oacute;ż. Dla kibic&oacute;w z Białegostoku nie ma to znaczenia. Liczy się komplet punkt&oacute;w. Ale nawet dla nich gol z ostatniej minuty nie smakował jak ten, kt&oacute;rego Jakub Świerczok zdobył w derbowym spotkaniu Zagłębie vs Śląsk. Takie bramki w derbach kochamy. A co ważne, Zagłębie całą drugą połowę grało w osłabieniu. Choć nikt nigdy nie m&oacute;wił, że gra 10 na 11 musi się skończyć źle dla tych o mniejszej ilości.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem na przeciwległym biegunie mamy dwa zespoły, kt&oacute;re nie zanotowały jeszcze ani gola, ani punktu na swoim koncie. Mowa o zespołach Termalici i Śląska, kt&oacute;re okupują obecnie spadkowe miejsca. Na jak długo? Przekonany się jeszcze, dopiero sezon się zaczął i nie ma co jeszcze pochopnych wniosk&oacute;w wysuwać.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Solidni beniaminkowie&nbsp;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Trzeba przyznać, że p&oacute;ki co, jeśli m&oacute;wimy o drużynach, kt&oacute;re awansowały z I ligi, to generalnie prezentują się całkiem nieźle. I co ciekawe grając mecze ze wszystkimi pucharowiczami. Legia i Lech przed tygodniem, teraz Jagiellonia i Arka odpowiednio dla G&oacute;rnika i Sandecji. Pierwszy z nich zaliczył bardzo udany start sezonu ogrywając przy Roosvelta Legię 3:1, teraz pojechali do Białegostoku i źle nie wypadli. A przy lepszej skuteczności mogli wygrać to spotkanie. Niestety dla kibic&oacute;w G&oacute;rnika celowniki ich ulubieńc&oacute;w były rozregulowane. No może po za jednym, karabinie I17-Angulo, kt&oacute;ry zdobył swojego trzeciego gola, znowu w podobnej sytuacji co w spotkaniu z Mistrzem Polski, bo sam na sam, z zimną krwią, jakby to robił codziennie. Na ich nieszczęście sędzia podyktował przeciwko nim dwa rzuty karne i dwie czerwone kartki, dzięki czemu to gospodarze mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Ale jeśli G&oacute;rnik będzie tak dalej grał to może zajść daleko. Tyle, że Arka Gdynia rok temu też świetnie się prezentowała przez wakacje, ale potem dobre czasy się skończyły. Ciekawe, czy to samo czeka G&oacute;rnika. Taką kwestią z pewnością nie martwią się w Nowym Sączu (Niecieczy ?). Ich drużyna jeszcze nie odniosła porażki, nie strzeliła co prawda gola, ale też nie straciła i dała sobie radę z Arką. Dwa razy 0-0 z dwoma reprezentantami Polski w Europie? Not bad. Kibice Sączers&oacute;w mogą być na razie zadowoleni z zaangażowania i walkę swoich ulubieńc&oacute;w, kt&oacute;rzy nie mają za łatwego terminarza. Chociaż czy ktokolwiek ma? W Polsce nie ma już słabych drużyn i być może nawet Coco-Jambo Warszawa dałoby sobie radę w naszej lidze.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><b>&quot;Naj&quot; kolejki:</b></p>
<p style="text-align: justify;"><b>&#8211; Bramka:&nbsp;</b>Dominik Furman (Wisła Płock) &#8211; nie było co się zastanawiać. Świetny rajd ze środka boiska, minięcie Trałki i silny strzał na bramkę, kt&oacute;y przełamał rękawice Buricia i trafił do siatki.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8211;<strong>&nbsp;Interwencja :&nbsp;</strong>Można się kł&oacute;cić kto bardziej zasłużył &#8211; Malarz, Kelemen czy Polacek. Ale jednak tym razem Arkadiusz Malarz (Legia Warszawa) zasługuję na tą nagrodę, kt&oacute;ry najpierw wybronił sam na sam, a następnie odbił dobitkę innego piłkarza Korony. Nie mniej obrona Polacka po strzele Riery czy Kelemena przy pr&oacute;bie&nbsp;Kurzawy także były ładne.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>-Mecz :&nbsp;</strong>Jagiellonia vs G&oacute;rnik 2:1. Bramki, emocje, czerwone kartki, kontrowersje, sporo sytuacji, ładna. Co tu dużo m&oacute;wić. Drugi nalepszy mecz to Lechia vs Cracovia.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8211;<b>Gracz :&nbsp;</b>Stacja Canal+ wyr&oacute;żniła w swoim zestawieniu trzech bramkarzy. Słuszny wyb&oacute;r, bowiem z ofensywy ciężko by było wskazać gracza, kt&oacute;ry najbardziej się wyr&oacute;żnił. Gdyby nie VAR, to pewnie dałbym Krzysztofa Piątka za 2 gole. A ich nie ma. Wyb&oacute;r pada więc na Mariana Kelemena (Jagiellonia). Swoimi interwencjami przyczynił się w dużym stopniu do zwycięstwa Jagi w meczu z G&oacute;rnikiem, a przede wszystkim do jego nie przegrania.</p>
<p style="text-align: justify;"><b>-Kontrowersje:&nbsp;</b>można się kł&oacute;cić czy pierwszy nieuznany gol Piątka przez VAR czy brak rzutu karnego dla Arki w meczu z Sandecją.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8211;<b>Pozytyw:&nbsp;</b>Sandecja Nowy Sącz</p>
<p style="text-align: justify;">&#8211;<b>Negatyw:&nbsp;</b>forma Legii i Lecha</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Czekamy na następny tydzień! 3 kolejka już nadchodzi, a wraz z nią &#8211; kolejne emocje!</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Źr&oacute;dło: PRESSFOCUS</em></p>
<div class="saboxplugin-wrap" itemtype="http://schema.org/Person" itemscope itemprop="author"><div class="saboxplugin-tab"><div class="saboxplugin-gravatar"><img alt='Jakub Dziubek' src='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=100&#038;d=mm&#038;r=g' srcset='https://secure.gravatar.com/avatar/3b23b117847a58bb623be4978d43a9c4d708513450048011c9ce9709151b1933?s=200&#038;d=mm&#038;r=g 2x' class='avatar avatar-100 photo' height='100' width='100' itemprop="image"/></div><div class="saboxplugin-authorname"><a href="https://footbar.info/author/jakubdziubek" class="vcard author" rel="author" data-wpel-link="internal"><span class="fn">Jakub Dziubek</span></a></div><div class="saboxplugin-desc"><div itemprop="description"></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><p>Artykuł <a href="https://footbar.info/ekstraklasa-przy-wieczornym-piwku-podsumowanie-2-kolejki-ekstraklasy" data-wpel-link="internal">Ekstraklasa przy wieczornym piwku &#8211; podsumowanie 2 kolejki Ekstraklasy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://footbar.info" data-wpel-link="internal">Footbar</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://footbar.info/ekstraklasa-przy-wieczornym-piwku-podsumowanie-2-kolejki-ekstraklasy/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
